Bułka wypiekana na zamówienie ze świeżo grillowaną wołowiną, domowej roboty sosami i sprowadzanym z Norwegii karmelowym serem. Surf Burger zaskoczył mieszkańców Trójmiasta nową jakością jedzenia podawanego z samochodowej przyczepy. Jeszcze dwa lata temu klienci podchodzili do tego typu gastronomii z dużą nieufnością, lecz dzisiaj już nikt się nie dziwi, że w food truckach można zjeść zarówno smacznie, jak i zdrowo. W Trójmieście funkcjonuje obecnie kilkadziesiąt barowozów, lecz tylko właścicielom Surf Burgera udało się stworzyć sieć, pod której marką działają nie tylko food trucki, ale też stacjonarne lokale gastronomiczne. Na Facebooku zgromadzili 13 tys. fanów, pojawiają się na większości imprez i wydarzeń miejskich, a w sezonie organizują własne Surf Party.

"Ja potrafię gotować, ty znasz się na biznesie"

Moda na food trucki rozpoczęła się w Trójmieście wraz z sezonem letnim 2013 r. Surf Burger powstał jako drugi barowóz specjalizujący się w przygotowywaniu domowej roboty burgerów. Surf Burgera założyli Łukasz Wingert, absolwent stosunków międzynarodowych, oraz Wojtek Kamiński, z wykształcenia psycholog. Kiedy zaczynali, Łukasz pracował jako kierownik działu klimatyzacji w dużej firmie sprzedażowej, a Wojtek był urzędnikiem.
Pozostało 84% tekstu
Twoja przeglądarka nie ma włączonej obsługi JavaScript

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Pełne korzystanie z serwisu wymaga włączonego w Twojej przeglądarce JavaScript oraz innych technologii służących do mierzenia liczby przeczytanych artykułów.
Możesz włączyć akceptację skryptów w ustawieniach Twojej przeglądarki.
Sprawdź regulamin i politykę prywatności.