Ciało 26-letniego Pawła Parzymiesa znaleziono w sobotę w Raduni w pobliżu mostu kratowego w Gdańsku Lipcach. Policja, straż pożarna, znajomi i rodzina poszukiwali młodego mężczyzny przez tydzień. Paweł Parzymies nie dotarł do domu w nocy z 16 na 17 lipca - wracał prawdopodobnie do mieszkania w Gdańsku od kolegi z Pruszcza Gdańskiego. Okoliczności zaginięcia były bardzo zagadkowe - kamery monitoringu miejskiego w Pruszczu o godz. 3.30 zarejestrowały, jak 26-latek wsiada do nocnego autobusu jadącego w stronę Gdańska. Nie ustalono, na którym przystanku wysiadł. Ok. godz. 3.50 kilkukrotnie dzwonił do swoich kolegów - żaden nie odebrał.

Trójmiasto pod wodą. Skutki wielkiej ulewy na zdjęciach Czytaj więcej

Jak zginął Paweł Parzymies? "Nie wykluczamy nieszczęśliwego wypadku"

We wtorek w Zakładzie Medycyny Sądowej w Gdańsku przeprowadzono sekcję zwłok zmarłego.

- Wstępna opinia z sekcji zwłok i zgromadzony w spawie materiał, na tym etapie nie daje podstaw, aby przyjąć, że do śmierci mężczyzny przyczyniła się przestępcza działalność innych osób. Bezpośrednią przyczyną zgonu mogło być utonięcie, ale niezbędne jest jeszcze przeprowadzenie dodatkowych badań i uzyskanie ostatecznej opinii sądowo- lekarskiej. Dotychczas zgromadzony materiał nie wyklucza, że mogło dojść do nieszczęśliwego wypadku - mówi prok. Tatiana Paszkiewicz z Prokuratury Okręgowej w Gdańsku.
Twoja przeglądarka nie ma włączonej obsługi JavaScript

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Pełne korzystanie z serwisu wymaga włączonego w Twojej przeglądarce JavaScript oraz innych technologii służących do mierzenia liczby przeczytanych artykułów.
Możesz włączyć akceptację skryptów w ustawieniach Twojej przeglądarki.
Sprawdź regulamin i politykę prywatności.