Katarzyna Graj: Jest pani wrocławianką, a gdańszczanką została z wyboru.

Agnieszka Pruska: Mąż studiował w Gdańsku, a ponadto oboje kochamy wodę. Pochodzimy z rodzin częściowo nauczycielskich i braliśmy udział w Ogólnopolskich Spływach Kajakowych Nauczycieli. Tam się poznaliśmy. Znajomość ewoluowała, a my postanowiliśmy zamieszkać razem. To był 1992 rok.

Pamięta Pani swoje początki w Gdańsku?

- Bardzo dokładnie. Pobraliśmy się w lipcu, a ja przyjechałam do Gdańska "chwilę" przed ślubem. Kupiliśmy małą kawalerkę w Brzeźnie, tuż obok torów tramwajowych. Plaża rekompensowała mi hałas za oknem (śmiech). Dla kogoś, kto od dziecka mieszkał we Wrocławiu, możliwość codziennego pójścia na plażę jest czymś cudownym! Pamiętam, że w każdej wolnej chwili brałam książkę i biegłam czytać nad Zatoką Gdańską. To moje pierwsze wspomnienia.

Coś jeszcze?

- Długi Targ. Właśnie tam miała siedzibę firma męża, a ja w niej pracowałam. Przemierzałam więc tę część Gdańska regularnie.
Pozostało 93% tekstu
Twoja przeglądarka nie ma włączonej obsługi JavaScript

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Pełne korzystanie z serwisu wymaga włączonego w Twojej przeglądarce JavaScript oraz innych technologii służących do mierzenia liczby przeczytanych artykułów.
Możesz włączyć akceptację skryptów w ustawieniach Twojej przeglądarki.
Sprawdź regulamin i politykę prywatności.