Tekst ukazał się w "Gazecie Wyborczej Trójmiasto" 9 maja 2014 r. Prof. Paweł Machcewicz był wówczas dyrektorem Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku.

ROMAN DASZCZYŃSKI: Kiedy powinna być obchodzona rocznica zakończenia II wojny światowej? 8 maja? 9 maja? A może 2 września?

PROF. PAWEŁ MACHCEWICZ: Na pewno nie 9 maja, choć Rosjanie akurat tego dnia obchodzą Dzień Zwycięstwa i za czasów PRL podobnie traktowano tę datę w Polsce. Z czego to się wzięło? Otóż feldmarszałek Wilhelm Keitel podpisał bezwarunkową kapitulację III Rzeszy 8 maja późnym wieczorem. W Moskwie o tej samej porze zbliżał się już poranek 9 maja. Z perspektywy Polski i całej Europy był to jednak 8 maja.

Może jednak właściwszy byłby 2 września, data kapitulacji Japonii. W końcu była to wojna światowa, nie europejska.

– Japończycy byli tylko sojusznikiem hitlerowskich Niemiec. Oczywiście próba ich ekspansji w Azji i na Pacyfiku miała duży wpływ na rozwój sytuacji na mapie świata, jednak to, co najważniejsze, działo się w Europie. Śmierć Hitlera, zdobycie Berlina – to wszystko miało ogromny rezonans. Gdy upadła III Rzesza, II wojna światowa była de facto rozstrzygnięta. Nie miało większego znaczenia to, czy osamotniona Japonia będzie jeszcze bronić się do lipca, października czy listopada... Jeśli w grę miałaby wchodzić jakaś inna data zakończenia wojny, to 7 maja.

Pozostało 84% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej