Michał Kanarkiewicz swoją przygodę z szachami zaczął, gdy miał 11 lat. Największy sukces w karierze osiągnął, wygrywając turniej w Barcelonie. Gdy skończył 18 lat, otworzył szkołę nauki gry w szachy „Pierwszy ruch”, wtedy jego zawodnicza kariera zeszła na dalszy plan.

– To nie oznacza, że już nie gram w szachy – zastrzega Kanarkiewicz. – Kilka razy w roku podejmuję rękawicę i grywam w turniejach. Niedawno zdobyłem czwarte miejsce na mistrzostwach Polski Przedsiębiorców w szachach.

Jak wpadł na pomysł, żeby założyć własną firmę?

– To naturalne następstwo, moja pasja do szachów stała się sposobem na życie – tłumaczy. – Celowo nie nazywam tego pracą, bo robię to z przyjemnością, choć jak to w życiu bywa, zdarzają się trudne momenty, ale przez większość czasu jestem szczęśliwy robiąc to, co robię.

Szachy? Same korzyści!

Dlaczego warto posłać dziecko na lekcje szachów? Badania potwierdzają, że pomagają one w rozwoju wielu kompetencji.

Twoja przeglądarka nie ma włączonej obsługi JavaScript

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Pełne korzystanie z serwisu wymaga włączonego w Twojej przeglądarce JavaScript oraz innych technologii służących do mierzenia liczby przeczytanych artykułów.
Możesz włączyć akceptację skryptów w ustawieniach Twojej przeglądarki.
Sprawdź regulamin i politykę prywatności.