Trzy tygodnie temu wyborcy zdecydowali, że Pomorzem powinni rządzić ludzie Koalicji Obywatelskiej – wspólnej listy PO i Nowoczesnej. Zdobyli 18 głosów w 33-osobowym sejmiku i powołanie nowego zarządu województwa z marszałkiem Mieczysławem Strukiem wyglądało na formalność.

KO mogła liczyć na współpracę z dwoma radnymi Polskiego Stronnictwa Ludowego – ludowcy mieli swojego przedstawiciela w poprzednim zarządzie województwa. Prawo i Sprawiedliwość z 13 radnymi było skazane na rolę opozycji.

Okazuje się, że ten scenariusz nie jest już tak pewny jak wcześniej, i można powiedzieć – co prawda na dziś z niewielkim prawdopodobieństwem – że na Pomorzu może dojść do politycznego trzęsienia ziemi. Pierwsza po wyborach sesja sejmiku odbędzie się w poniedziałek i będzie pierwszą próbą sił.

Radny Męczykowski robi koalicję

O próbach wyciągania radnych z PO i Nowoczesnej jest głośno w otoczeniu marszałka Mieczysława Struka (PO). Trwają zabiegi, aby utrzymać jedność klubu i odeprzeć lukratywne oferty pracy dla rozłamowców, które według mediów oferowano im w innych regionach.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej