Pomnik ks. Henryka Jankowskiego stoi na skwerze za kościołem św. Brygidy w Gdańsku. Po tekście w „Dużym Formacie”, który opisywał, jak prałat wielokrotnie molestował dzieci, pod pomnikiem pojawiły się m.in. dziecięce buciki i cytaty z Biblii. Usunięcia pomnika domagają się m.in. posłanka Partii Teraz Joanna Scheuring-Wielgus oraz muzyk Ryszard Tymański.

W nocy ze środy na czwartek ktoś pochlapał pomnik czerwoną farbą i pomalował dłonie figury na czerwono.

Trzeba wyjaśnić do końca

– Czułem, że coś takiego się stanie – mówi Grzegorz Pellowski, właściciel sieci piekarni, członek społecznego komitetu budowy pomnika. – O szóstej rano jechałem do pracy i pomnik już był pochlapany. Jak takie armaty wytoczono na księdza, to nie ma co się dziwić. To nie jest prosta sprawa, nie można jej tak zostawić, trzeba wyjaśnić do końca. Rodzinę księdza, z którą jestem w kontakcie, bardzo boli ta sytuacja.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej