Z treści dokumentu wynika, że bezpośrednim powodem napisania listu była wypowiedź ówczesnego pracownika kancelarii Wałęsy Lecha Falandysza udzielona w programie „Sto pytań do...”. W trakcie audycji stwierdził, że „Kiszczak oczyścił akta komunistycznej bezpieki chroniąc postkomunistyczny establishment, a pozostawiając dokumenty dotyczące opozycjonistów”. W liście zaadresowanym do Wałęsy gen. Kiszczak wyraża „zdumienie” tą wypowiedzią, i dalej wyjaśnia, jak wyglądała sprawa akt z jego perspektywy. Przyznaje się również, że wraz z Wojciechem Jaruzelskim, niszczył akta departamentu MSW odpowiedzialnego za inwigilację środowiska kościelnego oraz materiały z posiedzeń Biura Politycznego.

Historyk z IPN: Kiszczak kłamie

List znaleziono pośród wycinków prasowych gromadzonych latami przez Czesława Kiszczaka. Część dokumentów znajdujących się w 23 pudełkach Hoover Institution Library & Archives w Stanford w USA przekazał sam właściciel, inne zostały sprzedane po jego śmierci. Na podstawie lektury listu dziennikarze stawiają odważną tezę.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej