Trwa zamieszanie z podwyżkami cen energii elektrycznej. Cenę dla odbiorców indywidualnych określają taryfy zatwierdzone przez Urząd Regulacji Energetyki. Najwięksi sprzedawcy: PGE Obrót, Energa Obrót, Tauron Sprzedaż i Enea zawnioskowali do URE o podwyżki dla gospodarstw domowych o średnio ponad 30 proc. Przedstawiciele rządu mówili o wprowadzeniu rekompensat i próbowali wymusić na spółkach niższe taryfy. Na razie URE czeka na uzupełnienie wniosków, a to oznacza, że nowe ceny nie będą obowiązywały od początku stycznia.

Cena energii elektrycznej dla innych odbiorów nie jest jednak określana przez URE. Przedsiębiorcy i samorządy otrzymali już podwyżki jednego z składników rachunku o 40-60 procent. Na przykład miasto Olsztyn i jego ponad 330 partnerów podpisało na zbiorowy zakup energii w 2019 roku za cenę wyższą o 60 procent, co przełoży się na dodatkowy wydatek 700 tys. zł.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej