Pod koniec grudnia minister Marek Gróbarczyk pochwalił się rozpisaniem przetargu na „Budowę drogi wodnej łączącej Zalew Wiślany z Zatoką Gdańską”. To polityczny projekt prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, który przed mieszkańcami Elbląga roztoczył wizję stworzenia tam portu morskiego.

Po przekopaniu Mierzei Wiślanej do Elbląga mają zawijać statki o zanurzeniu do 4,5 metra, szerokości 20 metrów i długości do 100 metrów (lub zestawy barek do 180 metrów).

Pierwszy etap: port, kanał, wyspa

Dokumenty przetargowe zostały opublikowane na początku stycznia, Urząd Morski w Gdyni czeka na oferty do 7 marca. Z naszych nieoficjalnych rozmów z przedstawicielami firm hydrotechnicznych wynika, że łączny szacowany na 880 mln zł koszt inwestycji jest mało realny do dotrzymania.

– W projekcie są nie tylko drogi, budynki, mosty obrotowe i kanał, ale i gigantyczne roboty ziemne, w tym pogłębianie torów wodnych, a więc związane z ryzykiem naturalnym. Niemal na każdym etapie można spodziewać się niespodzianek, które spowolnią prace i zwiększą koszty – mówi nasz rozmówca.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej