Matka Stefana W. zgłosiła swoje wątpliwości 30 listopada komendantowi komisariatu na Białej w Gdańsku. Ten zwrócił się do zakładu karnego Gdańsk-Przeróbka, gdzie Stefan W. kończył karę więzienia za napady na banki.

– Policjanci jeszcze tego samego dnia wysłali pismo do dyrektora zakładu karnego, w którym przebywał osadzony, informując go o pozyskanej wiedzy – potwierdza informacje „Wyborczej” asp. Karina Kamińska z KMP w Gdańsku. – W piśmie tym zwrócili się z prośbą o podjęcie przez zakład karny możliwych dostępnych działań.

Według naszych ustaleń odpowiedź brzmiała, że nic złego się nie dzieje. Dwa tygodnie później Stefan W. rzucił się z nożem na prezydenta Gdańska podczas finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Grozi mu dożywocie.



Stefan W. na wolność wyszedł 8 grudnia, po ponadpięcioipółletniej karze pozbawienia wolności za dokonanie czterech napadów na placówki bankowe.

Niepokoje matki 27-latka związane były z jego stanem psychicznym – wcześniej skarżył się, że słyszy głosy, a pod koniec miał duże poczucie krzywdy, o swoją sytuację obwiniał polityków. Mimo to ostatnie miesiące kary odbywał w zakładzie półotwartym w Gdańsku-Przeróbce. 

Prezydent Gdańska Paweł Adamowicz zmarł w poniedziałek 14 stycznia. Pogrzeb odbędzie się w sobotę.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej