* Rafał Suszek – jest doktorem fizyki matematycznej, adiunktem na Uniwersytecie Warszawskim. W ostatnich latach wielokrotnie uczestniczył w różnych manifestacjach m.in. w blokadach antyfaszystowskich, próbach powstrzymania ekshumacji smoleńskich ofiar czy protestach przeciwko upolitycznieniu Krajowej Rady Sądownictwa. W nocy z 21/22 lutego br., brał udział w obaleniu pomnika księdza Jankowskiego w Gdańsku.

Maciej Sandecki: Po tym, jak razem z Michałem Wojcieszczukiem i Konradem Korzeniowskim, obalił pan pomnik księdza Jankowskiego, otrzymaliście zarzuty prokuratorskie – znieważenia pomnika i zniszczenia mienia. Za pierwszy grozi kara ograniczenia wolności, zaś za drugi nawet do pięciu lat więzienia. Czuje się pan jak przestępca?

Rafał Suszek: Po pierwsze chcę powiedzieć, że nasza akcja wciąż trwa. Skończyła się jej motoryczna część, która polegała na akcie obalenia artefaktu fałszywej pamięci. Ale pomniki stoją też w głowach. Po tym naszym nocnym działaniu udało się wywołać publiczną debatę i jeśli gdzieś czujemy się sprawcami, to właśnie w tym – w uruchomieniu mechanizmów, które przesuwają granice samoświadomości społecznej, a nie w banalnym przewróceniu pomnika na stertę opon. I w tym znaczeniu akcja się nie skończyła, skończył się pierwszy akt, za który usłyszeliśmy zarzuty budzące nasze wątpliwości.

Pozostało 86% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej