Sea Towers trwale wpisało się w obraz Gdyni i stanowi dziś jeden z symboli miasta, obecny na pocztówkach i zdjęciach pamiątkowych, a także w mediach społecznościowych (wpisując hashtag #seatowers w serwisie zdjęciowym Instagram, mamy do obejrzenia kilkanaście tys. autorskich zdjęć). Mija właśnie 10 lat od zakończenia prac budowlanych przy charakterystycznych wieżach.

Gdy oddawano je do użytku, była to najwyższa inwestycja mieszkaniowa w Polsce (mierzy 125 m) i jest drugim po 156 m biurowcu Olivia Star w Gdańsku Oliwie najwyższym budynkiem Trójmiasta. O skali inwestycji mówią liczby: wieże ważą 140 tys. ton, do wybudowania potrzeba było 42,4 tys. m sześc. betonu i 4,3 tys. t stali. Budynki mają 29 i 38 kondygnacji, mieszczą ok. 250 mieszkań.

Sea Towers Gdynia. Śmiały projekt, który się obronił

Projekt wzbudzał na początku duże kontrowersje m.in. co do docelowej wysokości, a nawet koloru elewacji, którą w fazie projektu zmieniono z jasnej na ciemną. Czas pokazał jednak, że wizerunek miasta wcale na budowie Sea Towers nie ucierpiał, a wręcz udało się go dopełnić nowoczesną, odważną inwestycją.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej