Anna Dobiegała: Nauczyciele mówią, że polska edukacja jest na dnie. Czy to tylko wina tego rządu?

Piotr Kowalczuk, zastępca prezydenta Gdańska ds. edukacji i usług społecznych: - Myślę, że nie tyle polska edukacja jest na dnie, co prestiż tego zawodu jest bardzo niski. Są źle traktowani od dawna, nie tylko teraz. Gdyby było inaczej, w tej chwili by nie zarabiali tak mało, podwyżki narastałyby cyklicznie. Dzisiaj jest przepaść między zarobkami nauczycieli a choćby absolwentami szkół, których uczą. Młodzi ludzie po technikum czy szkołach branżowych są rozchwytywani przez firmy, na dzień dobry dostają kilkukrotnie wyższą pensję, niż zarabiają ich dotychczasowi nauczyciele czy dyrektor szkoły.

CZYTAJ TAKŻE: Piotr Kowalczuk: Demokracja w szkole jest możliwa

Niektórzy wracają do swoich szkół, ale tylko po to, żeby za darmo prowadzić dodatkowe zajęcia w ramach społecznej odpowiedzialności biznesu. Teraz ten prestiż jeszcze bardziej się obniżył przez zamach na polską oświatę nazywany reformą edukacji. Nauczyciele są upupieni, zalęknieni przez gmeranie minister edukacji w programach nauczania, przez jej centralistyczną działalność. Taki EduPRLbis. Efekty uczenia się uczniów są wysokie, więc to nie polska edukacja ma problem, tylko to, co z nauczycielami zrobiła ich minister.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej