W połowie października 2018 r., tuż przed wyborami samorządowymi, prezes PiS Jarosław Kaczyński wkopał słupek geodezyjny na Mierzei, symbolicznie rozpoczynając budowę kanału. 31 grudnia minister Marek Gróbarczyk ogłosił, że udało się uzyskać pozwolenia i rozpisać przetarg. „Myślę, że w ciągu trzech miesięcy jesteśmy w stanie to rozstrzygnąć” – powiedział Gróbarczyk. 

Dokumentacja niedopracowana: setki zapytań, drugie odwołanie 

Okazuje się, że obszerna dokumentacja przetargowa przygotowana pod naciskiem polityków jest niedopracowana. Wykonawcy zgłosili do Urzędu Morskiego w Gdyni setki pytań, domagając się jednoznacznego opisu zamówienia i nie na wszystkie otrzymali jasne odpowiedzi. Od warunków przetargu już w styczniu odwołał się Polski Związek Pracodawców Budownictwa. Krajowa Izba Odwoławcza częściowo uwzględniła ten protest i nakazała zmianę zapisów. W efekcie urząd wyznaczył na 24 kwietnia już trzeci termin na otwarcie ofert. Wygląda na to, że nie zostanie on dotrzymany.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej