Noc z 12 na 13 kwietnia, centrum Sopotu. Jarosław Bieniuk, były piłkarz i celebryta, wdowiec po zmarłej kilka lat temu na raka aktorce, stoi w towarzystwie dwóch kobiet i mężczyzny przed jednym z klubów. Wygląda na mocno pijanego. Mężczyzna to kuzyn byłego sportowca, jedna z kobiet jest jego partnerką. Bieniukowi towarzyszy jeszcze atrakcyjna brunetka o sportowej sylwetce. To 29-letnia modelka, znana m.in. pod ksywką „Cassandra”, znają się z Bieniukiem od co najmniej kilku lat, głównie z sopockich imprezowni. 12 godzin później kobieta oskarży Bieniuka o to, że odurzył ją narkotykiem i brutalnie zgwałcił. W zeznaniach mowa jest m.in. o krępowaniu i gadżetach erotycznych. 

Co jest pewne?

Impreza przenosi się z klubu do apartamentu przy ul. Pułaskiego, kilka minut piechotą od Monciaka. Jedno z naszych źródeł podaje, że oprócz dużych ilości alkoholu znajomi zażywali kokainę. Późną nocą kuzyn Bieniuka z partnerką wychodzą, a sportowiec zostaje z „Cassandrą” sam. To wtedy celebryta miał wykorzystać seksualnie swoją znajomą. Późniejsi pełnomocnicy pokrzywdzonej z sopockiej kancelarii Cogents tłumaczyli, że kobieta „ufała” piłkarzowi i „nie miała obaw, aby spędzać czas w jego towarzystwie”. Informacjami ze sprawy chętnie dzielili się ze wszystkimi mediami w kraju.

Pozostało 81% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej