– Stan zaniedbań jest dramatyczny. Tysiące turystów z całego świata oglądają bałagan. Pani prezydent [Aleksandra Dulkiewicz – przyp. red.] powinna się za to wstydzić. Nie możemy w takim skandalu organizować uroczystości z okazji wybuchu II wojny światowej – zaalarmował w poniedziałek poseł PiS Kazimierz Smoliński, a towarzyszący mu radni PiS wyciągnęli zdjęcia z Westerplatte, które – jak twierdzili – „całkiem niedawno” wykonał portal Gdańska Strefa Prestiżu. Na fotografiach uwieczniono zaśmiecone i pokryte bazgrołami pozostałości po wojskowych umocnieniach.

Sprawdziliśmy, jak tezy o „zdewastowanym Westerplatte” mają się do rzeczywistości. O wrażenia z wizyty na półwyspie pytaliśmy napotkanych tam turystów. Oto, co usłyszeliśmy:

Iwona Dudzińska:

– Westerplatte trzeba uporządkować. Obiekty z północno-zachodniej części terenu są w opłakanym stanie. Niszczeją i potrzebują zabezpieczenia przed wandalami. Jeden ze schronów straszy puszkami po piwie. Nie może to tak wyglądać. Przecież za kilkanaście lat umocnienia z półwyspu zyskają na historycznej wartości. Oczywiście, nie musimy od razu budować muzeum, ale przydałoby się zrobić porządek z zaniedbanymi obiektami. Puszki po piwie i bagno w schronach to karygodny widok. W Szwecji widziałam, jak jej mieszkańcy z szacunkiem odnoszą się do swoich ruin. Jest więc skąd brać przykład.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej