Anna Dobiegała: Obejrzał Pan już film „Tylko nie mów nikomu”?

Lech Wałęsa: Nie obejrzałem. Spojrzałem tylko przez chwilę i tak mnie zohydziło to, co zobaczyłem, że nie miałem siły obejrzeć całości. Jestem człowiekiem wiary, uczciwej wiary, i w mojej głowie się nie mieści, że coś takiego może mieć miejsce. Będę chciał obejrzeć cały film, ale muszę to zrobić etapami, żebym mógł pokonać psychiczny opór.

„Tylko nie mów nikomu” wyświetlono dotąd blisko 17 mln razy. Wielu z Polaków zastanawia się, jak to możliwe, że nie wiedział Pan, że ks. Franciszek Cybula molestował dzieci.

- Prosta sprawa. Mnie, człowiekowi wiary, nie przyszło to do głowy. Dla mnie ksiądz to była zawsze świętość. Pochodzę ze wsi. Tam księża zachowywali się porządnie. Ale wtedy nie było internetu, nie było nagrań pornograficznych, łatwiej było utrzymać pożądanie w ryzach. Dzisiaj jest dużo prowokacji, na które wielu ludzi jest nieprzygotowanych i to powoduje takie zachowania, a nie inne.

Pozostało 80% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej