Zasada miała być taka, zwycięska firma buduje przebieralnie i stawia na piasku, płaci za wynajem 11 zł za metr kwadratowy netto, a zarabia na reklamach umieszczonych na ściankach obiektu.

Już dwukrotnie Gdański Ośrodek Sportu ogłosił postępowanie na ich trzyletni najem (co roku na okres 15 czerwca - 15 września). Nikt się nie zgłosił.

Sezon za pasem, ale kolejnego konkursu nie będzie

Gdański Ośrodek Sportu podejrzewa, że to przez uchwałę krajobrazową, przegłosowaną w ubiegłym roku przez Radę Miasta Gdańska. Ma ona na celu poprawę estetyki w mieście i uporządkowanie - często wątpliwej urody - banerów reklamowych, a także świecących ekranów LED, które są utrapieniem dla kierowców. Uchwała wejdzie w życie w całości dopiero w kwietniu 2020 r., wtedy bowiem minie dwuletni okres przystosowawczy. Później łamanie zapisów dokumentu może słono kosztować.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej