Do awarii doszło we wtorek wieczorem. Pękł rurociąg tłoczący ścieki z Władysławowa i Chałup do oczyszczalni w Swarzewie. Pęknięcie ma cztery metry, żeby je zlikwidować, trzeba wymienić kilkudziesięciometrową rurę. Prace są jednak utrudnione, bo do awarii doszło na podmokłym terenie, do którego jest trudny dostęp, a dodatkowo przebiegają w tym miejscu przewody wysokiego napięcia.

Wiadomo, że początkowo ścieki gromadzono w zbiorniku retencyjnym o pojemności 800 metrów sześciennych, jednak gdy się zapełnił, ścieki zaczęto zrzucać do Zatoki Puckiej. W sumie w ciągu doby do morza trafi ok. 2,6 tys. metrów sześciennych nieczystości.

Zrzut ścieków uchwycił na zdjęciach z drona fotoreporter Rafał Wojczal.

Po południu wojewoda pomorski Dariusz Drelich ogłosił, że nie ma zagrożenia dla życia i zdrowia mieszkańców i nie trzeba zamykać plaż.

- Ilość ścieków, która trafi do Zatoki Puckiej, to zaledwie 3 procent tego, co wpadło do zatoki po awarii w Gdańsku [w maju 2018 roku - red.] - powiedział Drelich.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej