W środę na gdańskiej Akademii Wychowania Fizycznego i Sportu rozpoczął się protest głodowy obecnych i byłych profesorów tej uczelni. To sprzeciw wobec sposobu, w jaki rektor, prof. Waldemar Moska, zarządza uczelnią. Zarzuty dotyczą m.in. zmian w statucie uczelni, które dają większą władzę rektorowi, choć problem skupia się głównie na umowach, jakie profesor zawarł w ubiegłym roku z pekińskim uniwersytetem Beijing Sport University.

Chiński interes

Przy uczelni działa Klub Sportowy AZS AWFiS, który jest podmiotem niepublicznym i to przez klub zawarte zostały umowy na szkolenie uczniów z Chin w ramach projektu „Belt and Road”. Uczniowie (24 piłkarzy i 14 siatkarzy) w ramach zajęć korzystają z obiektów uczelni i są szkoleni przez kadrę trenerów AWFiS.

Jak wskazują protestujący, ze sprawozdania finansowego klubu wynika, że w 2018 r. odnotował wpływy netto w wysokości ponad 5 mln 900 tys. zł, a rok wcześniej wpływy sięgnęły ok. 1 mln 200 tys. zł. Projekt „Belt and Road” trwa od października ub. r. Sam klub nie ma żadnego majątku, a uczniowie mieszkają w studenckim akademiku, który dla ich potrzeb został specjalnie wyremontowany, a studenci przeniesieni. Uczelnia w 2018 r. otrzymała od klubu za najem powierzchni ok. 600 tys. zł i 200 tys. zł za zakwaterowanie Chińczyków. Prof. Moska jest zarówno rektorem, jak i prezesem klubu.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej