Tekst ukazał się w „Gazecie Wyborczej Trójmiasto” 23 stycznia 2015 r.

Piątkowego ranka 23 listopada 1984 roku Arkadiusza R. obudził budzik. Była 6.30 rano. Od pewnego czasu pracował w przedsiębiorstwie gospodarki komunalnej, transportował zwłoki. Po śniadaniu jak zwykle pojechał do pracy. Kolejne polecenie od kierownika: razem z kolegą mieli wysłużoną nysą, ze specjalnie przygotowanym miejscem na trumnę, jechać po ciało do parku miejskiego im. Majkowskiego w Wejherowie, by dostarczyć je do zakładu medycyny sądowej.

Pozostało 97% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej