– Bałtyk powoli umiera – powiedział w wywiadzie dla "Tygodnika Trójmiasto Gazety Wyborczej" Michał Przybylski, prezes Pomorskiego Towarzystwa Hydrologiczno-Przyrodniczego.

Codziennie do Morza Bałtyckiego dostają się setki ton zanieczyszczeń, które powodują m.in. rozrost glonów, zmętnienie Bałtyku oraz spadek liczby roślin, które produkują tlen.

Razem z Bałtykiem umierają ryby, które w nim żyją. W najgorszej sytuacji jest dorsz – kluczowy gatunek dla ekosystemu Morza Bałtyckiego. Pod koniec maja Międzynarodowa Rada Badań Morza (ICES) zaleciła znaczną redukcję połowów dorszy w Bałtyku. Z kolei na 2020 rok rekomenduje wstrzymanie połowów dorszy na obszarze na wschód od Bornholmu. Zalecenia ICES nie są wiążące, ale są punktem wyjścia określania kwot połowowych przez Radę Europejską. Ta chce wstrzymać połowy dorsza ze stada wschodniobałtyckiego na pół roku.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej