6 czerwca członkowie grupy płetwonurków „Baltictech” poinformowali, że we wraku zatopionej podczas II wojny niemieckiej jednostki „Wilhelm Gustloff”, znajdującej się ok. 40 km od brzegu na wysokości Łeby, odkryli ludzkie szczątki. Płetwonurkowie znaleźli je podczas wykonywania dokumentacji stanu wraku.

„O zdarzeniu poinformowaliśmy VTS Zatoka oraz policję i prokuraturę w Lęborku. W porozumieniu z policją w dniu dzisiejszym, 7.06, wykonaliśmy dokumentację filmową i zdjęciową oraz oznaczyliśmy bojką miejsce znalezienia ciała. Stan ciała wskazuje na to, że leży w tym miejscu od kilku lat” – oświadczyli na Facebooku.

To najprawdopodobniej szczątki Roberta Szlechta – płetwonurka z Poznania, który siedem lat temu wziął udział w wyprawie, której celem oficjalnie miała być eksploracja niemieckiego zbiornikowca „Terry”, zatopionego przez Sowietów w 1944 roku. Jego wrak spoczywa na dnie ok. 7 km od „Gustloffa”. Jednak rodzina Roberta Szlechta w rozmowie z „Wyborczą” przyznała, że faktycznym celem tamtej wyprawy był wrak „Gustloffa".

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej