W połowie lipca 2018 r. Przemysław M., wpływowy polityk pomorskiego PiS, były wicemarszałek województwa, były wiceprezes Lotosu, został zatrzymany przez funkcjonariuszy ABW. CBA informowało o rozbiciu grupy przestępczej, która wyłudziła 7 mln zł podatku VAT. Troje zatrzymanych po przesłuchaniu zostało zwolnionych, natomiast Przemysław M. trafił do aresztu w Zakładzie Karnym w Chełmie. Śledczy uznali, że jego rola była kluczowa. Postawiono mu zarzuty udziału w grupie przestępczej i wyłudzania podatku VAT poprzez wprowadzanie do obiegu fikcyjnych faktur na zakup ogniw fotowoltaicznych.

„Trudno powiedzieć, kiedy śledztwo się zakończy”

Przemysław M. został usunięty z PiS. Siedział w areszcie od lipca do grudnia 2018 r., kiedy sąd zdecydował wbrew wnioskowi prokuratury, że może odpowiadać z wolnej stopy. Przemysław M. nie przyznaje się do zarzucanych mu czynów. – Stan faktyczny nie jest jednoznaczny, analiza materiału dowodowego wskazuje na to, że nasz klient nie jest winny zarzucanych mu czynów. Kwestionuje on co do zasady zarzuty, które zostały mu przedstawione, pozostając jednocześnie do nieograniczonej dyspozycji prokuratury czy sądu – mówi mecenas Bartłomiej Jankowski reprezentujący Przemysława M.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej