Michał Tokarczyk: Czytelnik alarmuje, że po refulacji w Jelitkowie na dnie zatoki pojawiły się zaspy piaskowe. W liście do redakcji pisze: „Wystarczą dwa kroki w bok, aby różnica poziomu wody skoczyła nawet o dwa metry. Stojąc po pas w wodzie, nagle znajdujemy się pod wodą". Trafne spostrzeżenie?

Leszek Łęczyński*, prof. Uniwersytetu Gdańskiego: Tak, jak najbardziej jest to słuszna obserwacja. Spychacze i koparki formują profil plaży, ale nikt nie może, oprócz procesów naturalnych, ustabilizować piasku w części podwodnej, czyli od linii brzegowej w głąb morza.

Pozostało 89% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej