– To powinien być normalny egzamin, ale ja się czułem jak ofiara, na którą polują, żeby oblać za byle błahostkę i skasować za ponowne zdawanie – wspomina 30-latek z Gdyni, który zdał za czwartym podejściem.

– Załamało mnie, gdy na praktycznym egzaminator oblał mnie za to, że on nie zamknął swoich drzwi – skarży się kursantka z Gdańska, która czeka na drugi termin egzaminu.

W 2013 r. w Rybniku zdesperowana kobieta zostawiła na poboczu egzaminatora, po tym jak ten ją oblał i chciał zasiąść za kierownicą.

Pozostało 93% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej