Pani Monika trafiła w ostatni weekend na szpitalny oddział ratunkowy w gdyńskim szpitalu św. Wincentego a Paulo z ojcem. Mężczyzna przez kilka godzin odczuwał ból w podbrzuszu, który nasilił się wieczorem, wtedy też postanowili jechać do szpitala.

– W poczekalni był tłum osób, ciągle przywożono kolejnych chorych, w tym po wypadkach. Wielu pod wpływem alkoholu, wyzywających personel, agresywnych. Pani w rejestracji nie potrafiła nam powiedzieć, ile będziemy czekać, bo "ci pod wpływem też czekają na badania".

Pozostało 86% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej