28-letni elblążanin dokonał rzeczy epokowej. Podczas mistrzostw świata w ultratriathlonie w niemieckim Lensahn, odbywających się na dystansie potrójnego ironmana (11,4 km pływania, 540 km jazdy na rowerze i 126,6 km biegu), nie tylko wygrał z ogromną przewagą nad rywalami (drugi na mecie Estończyk Rait Ratasepp stracił ponad 2,5 godziny), ale również o 59 minut pobił 15-letni rekord świata! Teraz wynosi on 30 godzin, 48 minut i 57 sekund.

Tomasz Osowski: Jak czuje się człowiek tuż po przekroczeniu mety tak wycieńczającego wyścigu?

Robert Karaś: – To był mój pierwszy start w karierze, po którym na mecie nie miałem w sobie żadnych emocji. Nie czułem ani radości z wyniku, ani ulgi, że to już koniec tego cierpienia. Może wynikało to z tego, że miałem mały udar słoneczny i nawet będąc kilometr przed metą, nie byłem pewny, czy dobiegnę. Dopiero po jakimś czasie zaczęło do mnie dochodzić, czego dokonałem, i to szczęście się pojawiło.

Pozostało 88% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej