Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Złota Brama i Złota Kamienica, uginające się od przepięknych obrazów i zdobień sufity sal Ratusza Głównomiejskiego, przytłaczający ogrom Bazyliki Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny - te architektoniczne perełki Gdańska nie były efektem przypadkowego przypływu gotówki i chęci u tego czy tamtego gdańskiego patrycjusza. Były elementem szerszej strategii, która zakładała, że wizerunek estetyczny miasta - a dokładnie to, jak duże wrażenie robi ono na przyjezdnych i mieszkańcach, przynosi wymierne efekty gospodarcze i polityczne. Czy dziś Gdańsk może liczyć na taki efekt?

Władzy bardzo łatwo przychodziło niszczenie wszystkiego, co nie miało jednoznacznie polskiego pochodzenia

Niestety, modernizm nie był łaskawy dla naszego miasta. O ile w Krakowie czy Wrocławiu niezniszczone w II wojnie światowej dziesiątki kwartałów były zbyt kuszącą bazą lokalową, by ją niszczyć w imię urbanistycznych teorii, o tyle w Gdańsku takich dylematów nie było. Nie dość, że ogromna część wielkomiejskiej zabudowy była kompletnie zniszczona, to do tego w kontekście politycznej historii Gdańska nowej władzy bardzo łatwo przychodziło niszczenie wszystkiego, co nie miało jednoznacznie polskiego pochodzenia (choć trzeba sobie uczciwie powiedzieć, że w tej dawniejszej historii Gdańska mało co było jednoznacznie polskie). To wszystko złożyło się na proces, który do dziś odciska rany na gdańskim terytorium - przemianę miasta w swoisty poligon dla modernistycznych wizji, z których, niestety, wiele zrealizowano (równocześnie szczęśliwie wielu się nie udało zrealizować, jak choćby wyburzenia dworca głównego). Dość powiedzieć, że np. wielkomiejskie kamienice przy tzw. Małym Błędniku czy wschodnia pierzeja Podwala Grodzkiego (ciąg wielkomiejskich kamienic naprzeciwko dworca, w miejscu obecnej Krewetki) przetrwały wojnę w całkiem dobrym stanie, ba, w niektórych obiektach kwaterowano nawet lokatorów. Ta wielkomiejska zabudowa nie przegrała z radziecką artylerią i bombowcami. Przegrała z ideą, według której przez środek miasta trzeba przepuścić najważniejsze arterie, możliwie jak najszersze i bez przylegającej do ulicy zabudowy. Ten typ urbanistyki jest obecny w większości polskich miast, ale tylko w Gdańsku w zasadzie zastąpił urbanistykę typowo wielkomiejską, która ostała się wyłącznie na krótkim odcinku ul. Grunwaldzkiej we Wrzeszczu - i to nie dzięki zachowaniu zabudowy przedwojennej, ale dzięki temu, że akurat tam postawiono po wojnie na socrealizm - styl politycznie skompromitowany, ale znacznie bliższy prawdziwemu miastu niż modernistyczne pola trawy poprzecinane drogami i luźno porozrzucanymi budynkami. To drugie oglądamy na Podwalu Przedmiejskim, w dużej mierze na głównej osi komunikacyjnej - od Oruni, przez Centrum po Wrzeszcz, na Armii Krajowej, a także wzdłuż nowych inwestycji komunikacyjnych takich jak choćby Nowa Słowackiego. Przez Gdańsk (także jego Śródmieście) można wielokrotnie przejeżdżać w różnych kierunkach i ani razu nie poczuć się jak w półmilionowym mieście. Zabudowa wzdłuż głównych arterii w centrum bardziej przypomina typowy, stutysięczny ośrodek "były - wojewódzki", a nie centralną część ponadmilionowej metropolii.

Gdańsk odzyskuje dawny blask w sensie ekonomicznym, ale nie urbanistycznym

Tu warto postawić pytanie, czy powyższe to tylko spostrzeżenia estetyczne, bez znaczenia dla rozwoju miasta, czy może jest to jeden z kluczowych elementów jego wizerunku? Obstawiam to drugie. Co więcej, w ostatnich latach coraz bardziej rzuca się w oczy następujący wniosek: Gdańsk odzyskuje dawny blask w sensie ekonomicznym, będąc obecnie najatrakcyjniejszym dla inwestorów miastem basenu Morza Bałtyckiego, z najważniejszym bałtyckim portem (bo jedynym z zawinięciami oceanicznych kontenerowców - największych statków świata), z rosnącą w siłę branżą stoczniową (ale opartą nie na deficytowych stoczniach państwowych, tylko na wyspecjalizowanych firmach sektora prywatnego), czy w końcu z jednym z najszybciej rosnących w Polsce ośrodkiem rozwoju centrów biznesowych (dzięki czemu absolwenci po niektórych kierunkach studiów nie mają problemu ze znalezieniem pierwszej pracy), ale za to charakter urbanistyki i architektury miasta w ogóle do tego tempa nie pasuje. Aglomeracja Gdańska jest większa niż wrocławska czy poznańska i podobnej wielkości jak krakowska. Przeciętne wynagrodzenie (mimo jego wszystkich statystycznych wad) w Gdańsku jest - po Warszawie i Katowicach - najwyższe w Polsce wśród miast wojewódzkich. A mimo to praktycznie wszystkie te miasta mają w sobie więcej wielkomiejskości niż gród Neptuna.

Potrzeba wielkomiejskiej zabudowy

Najbliższe lata to szczęśliwie szansa na zmianę. Po części dlatego, że nic nie znosi próżni, po drugie dlatego, że chyba jak nigdzie w Polsce potrzebę zwiększenia w Gdańsku udziału zabudowy typowo wielkomiejskiej widzą nie tylko samorządowcy czy architekci (bo z tym akurat różnie bywa), ale widzą ją przede wszystkim organizacje społeczne. Kilka bardzo kolących "dziur" w zabudowie załatają inwestorzy we współpracy z miastem - stanie się tak dzięki budowie Forum Gdańsk - dużego kompleksu biurowo-handlowego w samym sercu centrum, na terenie wcześniej zajętym przez zdekapitalizowany lunapark, parkingi i wykop głównej linii kolejowej. Ten ostatni zostanie przykryty betonową płytą. Sama inwestycja budzi wiele kontrowersji (przede wszystkim będący jej częścią ogromny parking naziemny), niemniej trzeba przyznać, że charakter tej części centrum tak czy inaczej zmieni się na plus. Dzięki oddanemu w tym roku do użytku przedłużeniu linii SKM do nowego przystanku Gdańsk Śródmieście, który znajduje się częściowo pod przyszłym centrum, Gdańsk wzbogacił się namiastkę metra - cały odcinek linii od dworca głównego do Śródmieścia będzie podziemny. Dosłownie kawałek dalej leży Podwale Przedmiejskie. Dziś to w zasadzie pomnik szkodliwej, modernistycznej urbanistyki. Dwie jezdnie po trzy pasy ruchu (po oddaniu Południowej Obwodnicy Gdańska zupełnie niepotrzebne) przecinające dawne Śródmieście na pół. Zgodnie z duchem modernizmu, do ulicy nie przylegają budynki - dookoła jest głównie trawa. Piesi przekraczają ulicę wyłącznie tunelami. Podłączenia bocznych uliczek - wyłącznie bezkolizyjne. Dyskusja o tym, co zrobić z Podwalem, trwa w Gdańsku od lat. Ostatnio mocny głos zabrało Forum Rozwoju Aglomeracji Gdańskiej - rzadki przykład organizacji społecznej w mieście, która nie dba wyłącznie o te bardziej prymitywne potrzeby mieszkańców (miejsca parkingowe i place z trawą dla wygody czworonogów), ale i miasto i jego rozwój jako taki. FRAG przedstawił odważną wizję zabudowy Podwala z obu stron kwartałami nowej zabudowy, likwidacji jednej jezdni i integracji urbanistycznej obu stron ulicy. Wizja jest też częściowo zgodna z planami zagospodarowania przestrzennego.

Młode Miast - szansa na zmianę

Jednak największe wyzwanie i równocześnie szansa dla rozwoju wielkomiejskiego Gdańska leży bardziej na północ. Młode Miasto, dzielnica, która ma powstać na części terenów Stoczni Gdańskiej. Obecnie produkcja stoczniowa w Gdańsku zlokalizowana jest przede wszystkim na Wyspie Ostrów oraz w stoczniach położonych nieco dalej od Centrum niż słynne pozostałości po wielkim zakładzie, jakim była w PRL Stocznia Gdańska im. Lenina - Hala BHP czy Brama nr 2. Tam miasto już wkroczyło. Otwarto Europejskie Centrum Solidarności, gotowa częściowo jest główna arteria nowej dzielnicy - ul. ks. Jerzego Popiełuszki (choć wśród mieszkańców ciągle bardziej znana pod planistycznymi kryptonimem Nowa Wałowa). Za gotową infrastrukturą mają pójść inwestycje w zabudowę - biurowce, mieszkania, gastronomię. Młode Miasto, choć jeszcze de facto nie istnieje, już stanowi o ogromnej przewadze Gdańska nad innymi ośrodkami regionalnymi w kraju. Mowa bowiem o doskonale skomunikowanym obszarze w centrum miasta o atrakcyjnych walorach estetycznych, na którym, zgodnie z planami zagospodarowania przestrzennego, może powstać z czasem ponad 1 mln m kw. samych biur. Dziś całe Trójmiasto dysponuje ok. 500 tys. m kw. nowoczesnej powierzchni biurowej, w budowie jest 150 tys. m kw.

Paradoksalnie odziedziczone po urbanistach-modernistach otwarte, niegospodarowane przestrzenie mogą teraz stać się tym samym gdańskim asem w rękawie. Wielkomiejskość da się odtworzyć, ale nie formie trudnych do aranżacji i przystosowania do nowoczesnych funkcji XIW-wiecznych kamienic, ale formie nowoczesnej zabudowy pierzejowej, znanej z miast skandynawskich czy niemieckich. Gdańsk ma dzisiaj bardziej niż kiedykolwiek wykorzystać swoje atuty - strategiczne położenie transportowe, ale także atrakcyjne walory dla mieszkańców. Potencjalnie wielkomiejski harmider z jego zaletami i wadami i często zaledwie kilkaset metrów dalej, na wzgórzach morenowych, spokojne osiedla pośród lasów i wzgórz.

* Michał Tusk - wrzeszczanin, wieloletni dziennikarz "Gazety Wyborczej Trójmiasto" specjalizujący się m.in. w tematach związanych z komunikacją miejską, przestrzenią i inwestycjami

DEBATA O ARCHITEKTURZE I URBANISTYCE

Kochasz Gdańsk? Interesujesz się miastem? Chcesz, żeby właśnie tu urosło nowe centrum Europy? Przyjdź we wtorek do Europejskiego Centrum Solidarności. Wspólnie z gronem znakomitych architektów i urbanistów zastanowimy się, co zrobić, by w Gdańsku żyło się jeszcze lepiej.

Czy Gdańsk stanie się polskim Bilbao? Czy chcemy mieć w mieście nowe autostrady czy wielkomiejskie pierzeje?

Debat "Moje Miasto: Ludzie - Architektura - Urbanistyka".

Wtorek, 10:00 w Europejskim Centrum Solidarności w Gdańsku.

Program:

Panel 1 Odwaga, wizja, pieniądze. Czego potrzebujemy, by Gdańsk stał się polskim Bilbao?

(10.30-12.00)

Jakub Szczęsny- Grupa Projektowa CENTRALA

Jacek Droszcz - Studio Architektoniczne Kwadrat;

Olgierd Jagiełło - JEMS Architekci;

Antoni Taraszkiewicz - Pracownia Architektoniczna FORT, dziekana wydziału architektury Politechniki Gdańskiej;

Marcin Woyciechowski - architekt Grupy Hossa

Andrzej Duch - dyrektor wydziału architektury i urbanistyki Urzędu Miasta w Gdańsku

Panel 2 Aleje i pierzeje czy miejskie autostrady? Jak projektować funkcjonalne i przyjazne miasta XXI wieku?

(12.30-14.00)

Piotr Lorens - urbanista, prezes Towarzystwa Urbanistów Polskich,

Wiesław Bielawski - wicerezydent Gdańska, urbanista,

Paweł Mrozek- przedstawiciel stowarzysznia FRAG (Forum Rozwoju Aglomeracji Gdańskiej)

Wojciech Wyka - architekt z pracowni ART Architekci - projektant Browaru Gdańskiego

Paweł Orłowski - były wiceminister infrastruktury, twórca ustawy o rewitalizacji

Marek Nakonieczny - pracownia urbanistyczna Alter Polis

Wstęp wolny. TRZEBA SIĘ JEDNAK WCZEŚNIEJ ZAREJESTROWAĆ - nowecentrumeuropy.evenea.pl . Liczymy na waszą obecność.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.