Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Natalia Kovalyshyna, Ukraina : - U nas są dwa święta upamiętniające zmarłych - prawosławni obchodzą swoje, katolicy swoje. Prawosławni chodzą na cmentarz tydzień po Wielkanocy. W cerkwi odbywa się specjalne nabożeństwo, batiuszka, czyli ksiądz przychodzi na cmentarz - najpierw jest modlitwa wspólna, potem indywidualna z księdzem przy poszczególnych grobach. Rodzina przychodzi nie kiedy komu pasuje, umawiamy się na konkretną godzinę, żeby odwiedzić groby bliskich wtedy, gdy na cmentarzu jest też ksiądz. Ponieważ to święto jest zaraz po Wielkanocy, oprócz świec i kwiatów (splata się je w wieńce, które wiesza się na krzyżach) przynosi się na groby paschę (taki sernik), pisanki, cukierki.

A ukraińscy katolicy świętują tak jak Polacy - 1 i 2 listopada. Też sprzątają wcześniej groby, w samo święto obowiązkowo przynoszą znicze, modlą się za zmarłych.

Ja ponieważ mam polskie korzenie, a w rodzinie zarówno prawosławnych, jak i katolików Wszystkich Świętych obchodzę, czy raczej obchodziłam - bo mówię o tym, gdy mieszkałam na Ukrainie - dwa razy. Po Wielkanocy i na początku listopada. Na Ukrainie to święto to nie tylko okazja, by pomodlić i pomyśleć o zmarłych, ale wielkie rodzinne spotkanie. Na groby zjeżdżają się wszyscy krewni, także z innych miast, a nawet z zagranicy.

W Gdańsku nie mam żadnych bliskich na tutejszych cmentarzach, a do obcych ludzi nie chodzę. Mieszkam na Zaspie, obok pomnika Jana Pawła II. 1 listopada wezmę znicz, pójdziemy wieczorem z synkiem pod pomnik, zapalimy świeczkę, pomodlimy się. Za naszych zmarłych pomodlimy się w domu, poprosimy żeby było im tam dobrze, powspominamy.

Karol Liliana Lopez, Kolumbia : - Kolumbia to kraj wielokulturowy: są katolicy, są Indianie, jest społeczność afrokolumbijska. Są też sataniści. Wykopują z grobów ciała, zajmują się czarną magią.

Każda z tych grup ma swoje tradycje, wierzenia. Dla Afrokolumbijczyków na przykład śmierć równa się wolność, umrzeć znaczy stać się wolnym.

Tak jak w całej Ameryce świętujemy halloween. Przebieramy się - zwłaszcza dzieci, w domu robi się huczne przyjęcie dla rodziny i przyjaciół, dzieci dostają słodycze. Takie zwyczajne, bo cukrowe czaszki i szkielety to zwyczaj obchodzony w Meksyku i Boliwii. Kiedyś kościół zabraniał halloween, księża mówili, że to szatański wymysł. Teraz już tak nie jest.

1 listopada, we Wszystkich Świętych idzie się tylko do kościoła, na cmentarz idziemy 2 listopada. U nas nie ma takich grobów jak w Polsce, zmarłych chowa się w zamkniętych wnękach w ścianach na cmentarzu. Każda wnęka oznaczona jest tablicą z imieniem i nazwiskiem zmarłego, często ze zdjęciem. Te wnęki wynajmuje się na 5-8-10 lat, nie każdego stać na to żeby opłacać je przez długie lata. Kości są więc po pewnym czasie wyjmowane i palone, robi się miejsce na kolejnych zmarłych.

Moja rodzina w Kolumbii jest bardzo duża, 2 listopada wszyscy spotykają się na cmentarzu, przynoszą kwiaty. Jak tutaj. Ale w Gdańsku raczej nie chodzę na cmentarz, nie mam tu bliskich. Lubię za to halloween. Ze znajomą Kolumbijką urządzałyśmy przebierane przyjęcie razem z dziećmi.

Julia Szawlowskaya, Białoruś : - Na Białorusi obchodzi się Dziady. To święto wywodzące się jeszcze z czasów pogańskich, świętują je wszyscy bez względu na to jakiego są wyznania. Przypada ono na ostatni weekend października. Wtedy sprząta się groby (drugi raz takie porządki odbywają się na Wielkanoc), wieczorem spotyka z rodziną na kolacji. Na stole zawsze stawia się dodatkowy talerzyk dla zmarłych. To święto było kiedyś dniem wolnym od pracy, kiedy nastał Łukaszenko zmienił to, podobnie jak Wielkanoc - teraz to też dzień pracujący.

Dziady mocno wiążą się z opozycją. Co roku o tej porze jej działacze spotykają się w Kuropatach, gdzie w latach 1937-1941 NKWD rozstrzelało według różnych szacunków od 7 tys. do 250 tys. ludzi, białoruską elitę. Dziś Białorusini zbierają się tam by uczcić pamięć pomordowanych, posprzątać to miejsce, złożyć kwiaty.

Kiedy mieszkałam na Białorusi, oczywiście chodziłam na cmentarz, na groby krewnych. To był też pretekst by spotkać się z całą naszą dużą rodziną. Tutaj nie chodzę, nikt z moich bliskich tu nie leży.

Aws Kinani, Tunezja : - Obchodzę to święto, podobnie jak i inne polskie święta. Moja żona jest Polką, dostosowuję się do tradycji jej rodziny. Tydzień, dwa wcześniej idziemy więc na cmentarz na Chełmie oraz łostowicki, gdzie żona ma dziadków posprzątać groby. W samo święto lubimy tam pójść wieczorem, kiedy wszystkie lampki pięknie się palą. 2 listopada spotykamy się z rodziną na obiedzie, czasem jeszcze na kolacji.

W islamie nie ma jednego konkretnego święta zmarłych. Zawsze trzeba o nich myśleć i modlić się za nich. Nie ma więc zwyczaju odwiedzania cmentarza. Czasem chodzi się na grób bliskich w ramadanie, albo wtedy, gdy akurat ktoś czuje taką potrzebę. W Tunezji jest zwyczaj, że czasem rozlewa się trochę wody na grób, czyta się też fragmenty Koranu.

Modlić się za zmarłych można wszędzie, nawet podczas jazdy samochodem. Muzułmańskie cmentarze są bardzo proste, nie zdobimy grobów, nie kładziemy kwiatów, nie zapalamy zniczy. O śmierci trzeba myśleć przynajmniej dwa razy dziennie - rano, po obudzeniu i wieczorem. Bo śmierć jest tak samo ważna jak życie.

.. Grzegorz Kubicki Jesteśmy na Facebooku . Dołącz do nas i dziel się opiniami.

 

Jeśli chciałbyś nas zainteresować ciekawym tematem, pisz na: dyzur@gdansk.agora.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.