Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

O śmierci Olgi Krzyżanowskiej poinformował w piątek po południu na Facebooku prezydent Gdańska Paweł Adamowicz. Napisał:

„Zmarła profesor Olga Krzyżanowska. Osoba niezwykłej kultury, intelektu i zasług. Córka legendarnego dowódcy AK, sama w czasie II wojny światowej była harcerką Szarych Szeregów. Odznaczona Krzyżem Walecznych. W 1980 wstąpiła do „Solidarności”. Lekarka i wicemarszałek Sejmu, senator ale przede wszystkim wspaniały człowiek. Będzie nam Jej brakowało!”.

Życiorys pani Olgi mógłby posłużyć za scenariusz do niejednego filmu. W czasie wojny była harcerką Szarych Szeregów i za swoją walkę została później odznaczona Krzyżem Walecznych. Jej ojcem był Aleksander Wilk-Krzyżanowski, legendarny dowódca Armii Krajowej na Wileńszczyźnie, który w Gdańsku ma ulicę swego imienia. Po wojnie trafił do więzienia UB, gdzie zmarł. Dziś zalicza się go w poczet tzw. żołnierzy wyklętych, w 1994 roku awansowano go pośmiertnie do stopnia generała.

CZYTAJ TAKŻE: Olga Krzyżanowska: Boję się, że to, co osiągnęliśmy, zostanie zmarnowane [wywiad z 2016 r.]

Po wojnie Olga Krzyżanowska ukończyła medycynę na Akademii Medycznej w Gdańsku i do 1989 r. pracowała jako lekarka w wielu gdańskich placówkach – szpitalu wojewódzkim czy wojewódzkiej przychodni przemysłowej. W 1980 r. wstąpiła do „Solidarności", była obecna podczas strajku w Stoczni Gdańskiej.

W 1989 r. wystartowała do Sejmu jako kandydatka Komitetu Obywatelskiego „Solidarności”. Została wicemarszałkiem tzw. Sejmu Kontraktowego. Potem posłanką zostawała jeszcze trzykrotnie z ramienia Unii Demokratycznej i Unii Wolności, a w 2001 r. dostała się do Senatu z ramienia Bloku Senat 2001. W parlamencie zajmowała się sprawami zdrowia, polityki społecznej oraz Polonii.

Reprezentowała Sejm w Radzie Europy. Była członkinią rady Fundacji Batorego. Angażowała się w sprawy kobiet, była członkinią rady programowej Kongresu Kobiet, a także „ministrem zdrowia” w gabinecie cieni Kongresu.

W ostatnich latach, mimo podeszłego wieku, brała udział we wszystkich manifestacjach Komitetu Obrony Demokracji, które odbywały się w Gdańsku.

Jej mężem był Jerzy Krzyżanowski, profesor Polskiej Akademii Nauk. Pozostawiła córkę Magdalenę oraz kilkoro wnucząt.

DLA GAZETY

Bogdan Borusewicz, wicemarszałek Senatu

Senator Bogdan Borusewicz, Gdańsk, 7 lutego 2018Senator Bogdan Borusewicz, Gdańsk, 7 lutego 2018 Fot. Renata Dąbrowska / Agencja Wyborcza.pl

Olga pracowała w przychodni na terenie Stoczni Gdańskiej, tam gdzie moja żona Alina Pienkowska. I w ten sposób ją poznałem. W 1989 roku kiedy układaliśmy listy wyborcze Komitetów Obywatelskich brakowało nam kobiet. Nie mogłem jednak zaproponować na listę mojej żony Aliny. Zaproponowałem więc Olgę Krzyżanowską. Została wicemarszałkiem Sejmu i okazała się w tej roli doskonała. Była osobą środka, obiektywną, sympatyczną i niekonfliktową. Była patriotką, wychowaną w rodzinie o silnych tradycjach niepodległościowych, córką gen. „Wilka” Krzyżanowskiego. Ostatni raz widziałem ją kilka miesięcy temu na manifestacji pod gdańskim sądem.

Bogdan Lis, działacz opozycji w okresie PRL

Dowiaduję się o jej śmierci od pana i brak mi słów. To jak grom z jasnego nieba. Była wspaniałym człowiekiem, lekarzem, pomogła wielu ludziom. Organizowała „Solidarność” w służbie zdrowia razem z Alina Pienkowską. Jej życiorys i jej rodziny to kawałek polskiej historii. Ogromna strata, będzie mi jej brakowało.

Bożena Rybicka-Grzywaczewska, działaczka „Solidarności” w okresie PRL    

Bożena Rybicka-GrzywaczewskaBożena Rybicka-Grzywaczewska RENATA DĄBROWSKA

Spotkać na swej drodze taką osobę jak Olga Krzyżanowska to zaszczyt i przywilej. Piękne życie, pięknego człowieka. Pokazywała nam jak należy żyć. Ostatni raz widziałam ją chyba w ubiegłym roku na uroczystości z okazji Sierpnia’80. Stałam obok niej na scenie i widziałem, że nie czuje się najlepiej. Zapytała czy pomóc jej podejść do mikrofonu, odpowiedziała, że nie potrzebuje pomocy i sama pójdzie. I taka postawą wykazywała się przez całe życie. Mierzyła się z nim mimo trudów i problemów nie zważając na swój stan fizyczny czy psychiczny. Wielka strata dla nas wszystkich.    

Jacek Taylor, mecenas, obrońca działaczy "Solidarności" w okresie PRL  

Mecenas Jacek TaylorMecenas Jacek Taylor JACEK MARCZEWSKI

To postać symboliczna dla Polaków i gdańszczan. Po pierwsze ze względu na swojego ojca generała Aleksandra „Wilka” Krzyżanowskiego, komendanta okręgu wileńskiego Armii Krajowej, „żołnierza wyklętego", po wojnie więzionego przez NKWD i UB. Przez historię swojego ojca była więc dla nas wszystkich kontynuatorką tradycji walki o niepodległość. A po drugie stała się symbolem przełomu 4 czerwca 1989 roku, jako późniejsza wicemarszałek Sejmu kontraktowego. W tamtym czasie obrady Sejmu były oglądane przez wszystkich, a ona jako reprezentantka obozu "Solidarności" robiła ogromne wrażenie. Była damą tamtego Sejmu - wyważona, uczciwa, obiektywna, kulturalna. Byliśmy z niej dumni. Stała się symbolem Polski zwycięskiej.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.