Przeprowadzona w 2007 r. przez rząd PiS, a sfinansowana już za czasów gabinetu PO, sprzedaż Stoczni Gdańsk ukraińskiemu inwestorowi doprowadziła niemal do upadku tej firmy. Obecnie stocznia jest tylko cieniem dawnego zakładu, zamiast 3 tys. osób zatrudnia około 100 i dysponuje jedynie częścią majątku sprzed dekady, bo większość została sprzedana na spłatę długów. Przejęcie spółki ma więc wymiar ratunkowy. ARP, w pakiecie z akcjami Stoczni Gdańsk, kupiło też udziały w GSG Towers operującej na dawnym terenie stoczni.

Pozostało 86% tekstu
Gazeta Wyborcza

Twoja przeglądarka nie akceptuje plików cookie

×

Pełne korzystanie z serwisu wymaga akceptacji przez Twoją przeglądarkę plików cookie oraz innych technologii służących do mierzenia liczby przeczytanych artykułów.

Przy wyłączonych plikach cookie masz dostęp jedynie do niektórych artykułów.

Możesz włączyć akceptację plików cookie w ustawieniach Twojej przeglądarki.

Brak akceptacji plików cookie nie wpływa na zaprzestanie stosowania innych technologii służących do mierzenia liczby przeczytanych artykułów.

Sprawdź regulamin Wyborczej.

Ok, rozumiem