Z końcem roku oddaję stery trójmiejskiej "Wyborczej". Ale to nie jest pożegnanie. W kolejnym etapie mojej przygody w "Wyborczej" polskich miast - także Gdańska - będzie jeszcze więcej
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Trwa dobra passa „Wyborczej”. W listopadzie nasi dziennikarze ujawnili aferę Komisji Nadzoru Finansowego. Choć z każdym tygodniem wiemy na jej temat coraz więcej, kolejne karty są tu jeszcze do odkrycia. Politycy PiS próbują tę obciążającą ich aferę wyciszyć, już widać, że ten zamiar się nie uda. Także niedawno Bożena Aksamit, nasza redakcyjna koleżanka, na łamach „Dużego Formatu” ujawniła nowe fakty wskazujące na pedofilię ks. Henryka Jankowskiego. Innych wiadomości, które ujawniliśmy jako pierwsi, było w tym czasie dużo więcej. Wiele z nich miało swój wymiar lokalny, a dzięki nam dowiedzieli się o nich czytelnicy w całej Polsce. Także jesienne wybory samorządowe pokazały, jak istotnym źródłem informacji lokalnej jesteśmy w województwach, powiatach i miastach.

Sukces widoczny w liczbach

Znajduje to odbicie w niezależnych obserwacjach – w listopadzie 2018 r. „Gazeta Wyborcza” była najczęściej cytowanym medium, według rankingu przygotowywanego przez Instytut Monitorowania Mediów. Wiele wskazuje, że grudzień też będzie w tej kategorii należał do udanych dla nas miesięcy.

Choć naturalne są spadki sprzedaży wydania papierowego (to problem powszechny, dotyka wydawców dzienników w Polsce i na świecie), dużo częściej patrzymy na to, co się dzieje w internecie. Tutaj także za nami bardzo dobry rok. Według oficjalnych raportów Gemius/ PBI pod względem liczby użytkowników mamy obecnie największy serwis ze wszystkich dzienników ogólnopolskich. W listopadzie witrynę Wyborcza.pl odwiedziło aż 7 mln użytkowników. Wygenerowali 63 mln odsłon i spędzili u nas średnio 10 minut. Drugi w kolejności Fakt.pl ma ok. 700 tys. użytkowników mniej.

Wynik ocenimy jeszcze lepiej, gdy weźmiemy pod uwagę, że „Wyborcza” jest jedynym z dużych dzienników w Polsce, który tak mocno postawił na prenumeraty cyfrowe. Chcesz nas czytać regularnie, chcesz czytać więcej niż pojedyncze teksty – musisz wykupić prenumeratę. Podobnie jak wiele innych dzienników w Europie i USA doszliśmy do wniosku, że to jedyna droga do sfinansowania dobrego, jakościowego dziennikarstwa.

W tym miejscu muszę podziękować tym, którzy czują, że coraz bardziej niestosowne są prośby: „weź mi wyślij ten ciekawy tekst, bo jest »za kłódką«”. Albo „wklej treść w komentarzu, żeby inni mogli przeczytać”. Mam prośbę: nie zachowujmy się w ten sposób i zwracajmy uwagę, gdy coś takiego robią nasi znajomi. W kiosku też nie robimy zdjęć artykułów, tylko kupujemy gazetę. W podobny sposób powinniśmy zachowywać się w sieci.

Słuchajmy przykazań Snydera

Przypominam to, bo prenumeraty cyfrowe to dla nas najważniejszy kierunek. Na koniec 2017 r. cyfrowych prenumeratorów mieliśmy 133 tys. Zgodnie ze strategią Agory w 2022 r. powinniśmy ich mieć w „Wyborczej” 327 tys. Sprzyja nam, że wbrew stereotypom Polacy należą do nacji, które są dość skłonne do płacenia za treści online. Już teraz „Wyborcza” ma więcej prenumeratorów niż wiele znanych dzienników, jak niemiecki „Welt” czy norweski „Aftenposten”.

Prenumerata to z jednej strony transakcja: czytelnik płaci, my dostarczamy jakościowe, dobre treści. Z drugiej strony to także wyraz indywidualnej odpowiedzialności za niezależne dziennikarstwo. W 2016 r. opublikowaliśmy w „Wyborczej” świetny tekst Timothy Snydera pt. „Dwadzieścia przykazań wolnych ludzi”. Zacytuję dwa z nich:

Po ósme, uwierz w prawdę. Pomijanie faktów to pomijanie wolności. Jeżeli nic nie jest prawdziwe, to nikt nie może krytykować władzy, bo nie ma do tego żadnej podstawy. Jeżeli nic nie jest prawdziwe, to wszystko jest przedstawieniem. Najgrubszy portfel płaci za najbardziej oślepiające oświetlenie.
Po dziewiąte, sam dochodź do prawdy. Poświęcaj więcej czasu na długie artykuły. Wspieraj dziennikarstwo śledcze, wykup abonament drukowanej gazety. Miej świadomość, że część tego, co widzisz na ekranie, znalazła się tam po to, żeby ci zaszkodzić. Korzystaj z PropOrNot albo innych witryn, które śledzą propagandę.

Czyli: ważna jest prawda, ważni są dziennikarze, którzy jej szukają. Czy abonament dotyczy wydania drukowanego, czy cyfrowego – ma to wtórne znaczenie. Ważne, że wspiera się redakcję, która ma możliwości działania, może kontrolować władzę, może zadawać trudne pytania. Tego nie zrobią media publiczne, przejęte przez obecną władzę. Nie zrobią tego media, które zależą wyłącznie od reklamodawców powiązanych z państwem. Nie zrobią tego blogerzy. Nie uda się to też nawet najbardziej zaangażowanym, ale działającym na własną rękę obywatelom (choć często na ich pomoc możemy liczyć).

Lokalna siła „Wyborczej”

W przyszłym roku świętować będziemy już 30. urodziny „Wyborczej”. Świat mediów w ostatnich latach zmienia się bardzo szybko, także w przyszłym roku będzie czas na kolejne transformacje. Ale jedno nie powinno się zmienić. Niemal od samego początku „Wyborczej” towarzyszą redakcje lokalne. Obecnie mamy je w 21 miastach: Białymstoku, Bydgoszczy, Częstochowie, Gdańsku, Gorzowie Wielkopolskim, Katowicach, Kielcach, Krakowie, Lublinie, Łodzi, Olsztynie, Opolu, Płocku, Poznaniu, Radomiu, Rzeszowie, Szczecinie, Toruniu, Warszawie, Wrocławiu i Zielonej Górze.
To jedno z naszych najcenniejszych aktywów. Dzięki pracy ponad 200 dziennikarzy zapewniamy informację lokalną mieszkańcom tych miast, ich okolic, także regionów. Dzięki tej sieci jesteśmy w stanie nagłaśniać istotne lokalne zdarzenia na całą Polskę.

Od niemal 30 lat (różne były daty powstania poszczególnych oddziałów) nasze redakcje i dziennikarze stanowią element demokratycznego krajobrazu tych miast. Informujemy, oceniamy, komentujemy. Tworzymy wydarzenia, wręczamy nagrody. Prowadzimy kampanie, które sprawiają, by w naszych miastach żyło się lepiej. Narzucamy trendy (o smogu – dziś temacie powszechnie omawianym – zaczęliśmy pisać kilkanaście lat temu!). Tworzymy społeczności – i te wirtualne, i rzeczywiste. Gdy pod sądami trwały protesty, nasi dziennikarze rozdawali na nich bezpłatną, papierową „Gazetę Suwerena”.

Dzięki tej sieci doskonale czujemy, że Polska to nie tylko Warszawa. Ba, wiemy, że Polska to nie tylko Warszawa plus sześć największych miast. Nasi czytelnicy rozsiani są po całej Polsce – wiemy, że są także tam, gdzie nie ma naszych redakcji. Także o nich chcemy pamiętać.

Wspieramy rozsądną decentralizację. Wiemy, jak ważny dla spójności Polski, dla rozwoju miast jest skuteczny transport – zarówno ten wewnątrz miast, metropolii i jak ten między naszymi regionami. Głośno mówimy o tym, jak istotna jest ochrona najcenniejszych obszarów naturalnych Polski – przykładem jest nasza walka o zatrzymanie wycinki w Puszczy Białowieskiej. Zdajemy sobie sprawę, że miasta muszą włączyć się w debatę o zmianach klimatycznych i w działania, które mogą uchronić nas przed katastrofą. Walczymy o to, byśmy w naszych miastach oddychali lepszym powietrzem. Wiemy, jakimi zagrożeniami dla lokalnych społeczności są ksenofobia, homofobia, antysemityzm. Wiemy, że twarde inwestycje są dla miast ważne, ale równie ważne są wydatki na kulturę.

Nowy rok, nowe zadania

Piszę o tym, bo od nowego roku w pełni poświęcam się nowemu zadaniu – będę szefem redakcji lokalnych „Wyborczej”. Musimy transformować nasze lokalne wydania – zarówno te papierowe i cyfrowe, by jeszcze lepiej spełniały oczekiwania czytelników. Musimy jeszcze bardziej ich angażować, dbać o interakcję. Musimy się z czytelnikami regularnie spotykać – nie tylko przez łamy papierowe i cyfrowe, ale na żywo. Musimy stawiać na prawdziwe dziennikarstwo i patrzeć władzy na ręce – niezależnie, jakie barwy polityczne reprezentuje. Wierzę, że czytelnicy docenią te działania.

Teraz będę dzielił czas między mój rodzinny Gdańsk, naszą centralę w Warszawie i nasze redakcje lokalne w całej Polsce. To nie jest pożegnanie z trójmiejskimi łamami, ale na pewno będę na nich znacznie rzadziej. Dlatego chciałbym podziękować wszystkim swoim współpracowniczkom i współpracownikom – piszącym teksty, redagującym je, poprawiającym błędy, łamiącym strony, robiącym zdjęcia i materiały wideo. Tym, którzy wspierają nas w sprzedaży reklam, w promocji, w codziennym funkcjonowaniu redakcji. Spędziłem z Wami w redakcji przy ul. Uphagena, potem na Tkackiej, ostatnio na Żabim Kruku tysiące dni i dziesiątki tysięcy godzin. Nigdy nie czułem, że jestem w pracy, zawsze, że robimy razem coś fajnego, coś, co ma znaczenie. Liczę, że tak samo będzie nadal.

Dziękuję także Państwu – naszym Czytelnikom – za poświęcony czas, za przeczytane teksty, za obecność na spotkaniach i debatach, za listy i rozmowy, za uwagi – także za te krytyczne.

Gdańską redakcją od stycznia 2019 r. będą kierowali: redaktor naczelny Grzegorz Kubicki (do tej pory wydawca regionalny) oraz zastępca naczelnego Michał Jamroż, który był także moim zastępcą. Pracowaliśmy razem wiele lat. Obaj są dobrymi autorami, doświadczonymi redaktorami, znają Trójmiasto i Pomorze, czują „Wyborczą” i nasze wyzwania. Dlatego wiem, że zostawiam redakcję w dobrych rękach.

Przed nami sylwester, po nim Nowy Rok. Nie zawaham się powiedzieć, że od roku 2019 zależy nasza przyszłość. Czeka nas w nim prawdziwa polityczna kumulacja – będziemy wybierać posłów do Parlamentu Europejskiego, posłów i senatorów do parlamentu w Warszawie, w końcu i prezydenta. Życzę i Państwu, i sobie, byśmy dokonali mądrych wyborów i żebyśmy za rok byli większymi optymistami niż obecnie.

Wszystkiego dobrego i bądźmy w kontakcie: mikolaj.chrzan@agora.pl

* Mikołaj Chrzan – gdańszczanin, rocznik 1980, absolwent socjologii na Uniwersytecie Gdańskim, ekonomii w Szkole Głównej Handlowej i studiów MBA w Gdańskiej Fundacji Kształcenia Menedżerów. Z „Wyborczą” związany od 1996 r. W latach 2012-2014 redaktor naczelny „Gazety Wyborczej Wrocław”, w latach 2015-2018 redaktor naczelny „Gazety Wyborczej Trójmiasto”, od 2018 r. – szef redakcji lokalnych „Gazety Wyborczej”. 

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    Dzieki prenumeracie GW online jestesmy 'na biezaco" mimo, ze nie mieszkamy w Polsce. Nie mamy watpliwosci, ze GW to kluczowa publikacja dla ludzi myslacych, dla Polski demokratycznej i nowoczesnej, to znaczy takiej, ktora jest zwrocona w strone Europy i przyszlosci.
    Na marginesie komentarza-bredni weasel-wiesel ponizej: Timothy Snyder jest szeroko znanym i wysoko cenionym historykiem (doktorat z Oxfordu) i profesorem jednego z najbardziej znanych uniwersytetow na swiecie (Yale). A za zdewastowanie Bliskiego Wschodu moze trzeba winic kogos innego niz Michnik, np cyklistow? Albo trzy najwieksze religie monoteistyczne dewastujace ten obszar od tysiaca lat...
    już oceniałe(a)ś
    12
    1
    dobrze, że nie Aksamit czy jakiś poliamorysta
    już oceniałe(a)ś
    3
    0
    Dziękuję za waszą pracę. I trochę szkoda że nie będzie Pana Mikołaja z nami w Gdańsku.
    już oceniałe(a)ś
    3
    1
    Jestem prenumeratorką i będę dalej, bo dzięki Wyborczej znamy nie tylko propagandowe zmyślenia ale prawdę.
    już oceniałe(a)ś
    0
    0
    Niewiarygodna hucpa. V Kolumna w pełnej odsłonie. 'Tymothy Snyder' - jako punkt odniesienia!
    Tymothy Snyder, tuba propagandowa Globalizmu, którego bolszewiccy pradziadkowie oczyszczali kiedyś Rosję z inteligencji strzelając im w tył głowy.

    Dzisiaj (...) gazetka dla Polaków, którą reprezentuje Mikołaj Chrzan i jego mentor Adam Michnik - kontynuują dzieło historycznych grandziarzy.

    Ryją i kopią dołki pod każdą społecznością - bo taki ich modus operandi, aż do kolejnej implozji, aż do kolejnych zbrodni.
    (Patrz Bliski Wschód - sześć zdewastowanych państw, miliony trupów, dziesiątki milionów uchodźców).

    W 2003 r. po aresztowaniu Chodorkowskiego w Rosji - po raz pierwszy od pokoleń, Rosja urwała się ze zmyczy - więc wyją i gryzą, a 'Tymothy Snyder' pisze o końcu świata na wschód od Donu...

    Panie Chrzan, nie wszystkim można strzelić w tył głowy - 'spisane będą czyny i rozmowy"...
    już oceniałe(a)ś
    1
    13