Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Do ataku na prezydenta Pawła Adamowicza doszło w niedzielę na scenie WOŚP w Gdańsku. Rannego prezydenta przewieziono do Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego w Gdańsku, trwa operacja. Jego stan ma być ciężki, ale stabilny.

Sprawcę ataku jeszcze na scenie obezwładnili ochroniarze. Zanim jednak doszło do obezwładnienia mężczyzny, ten zdążył się przedstawić i poinformować, że ostatnie lata spędził w więzieniu.

Stefan W. miał zaatakować prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza nożem wojskowym o długości 15 cm. W poniedziałek najprawdopodobniej stanie przed prokuratorem i usłyszy zarzut usiłowania zabójstwa. Najprawdopodobniej zdążył zadać kilka ciosów.

Atak na Adamowicza. Sprawca napadał na banki w Gdańsku, pieniądze wydawał na przyjemności

Jak udało się nam nieoficjalnie ustalić, mężczyzna w maju 2014 roku został skazany na 5,5 roku więzienia za napady na placówki SKOK-ów w Gdańsku przy ul. Bora Komorowskiego, Kołobrzeskiej i Dmowskiego, a także na bank Credit Agricole przy ul. Jana Pawła II.

Były to napady z bronią w ręku, miały miejsce wiosną 2013 r. Napastnik za każdym razem wykorzystywał moment, gdy w środku nie było klientów. Wyciągał wtedy zza pasa spodni broń (rewolwer na naboje hukowe albo wiatrówkę na śrut), zastraszał personel i zabierał z kasy pieniądze. W sumie zrabował ok. 15 tys. zł.

Wpadł kilka minut po ostatnim napadzie. Kryminalni namierzyli go w wyniku tzw. działań operacyjnych i przygotowali obławę w pobliżu banku na Zaspie. Udało się wówczas odzyskać tylko 2,5 tys. zł z ostatniego napadu. Pozostałe pieniądze mężczyzna wydał m.in. na wycieczkę na Wyspy Kanaryjskie, granie w kasynach i wizyty w restauracjach.

O tym, jak powinien wyglądać napad, dowiedział się ponoć z filmów. – Jego zachowanie przypominało sceny z klasycznych filmów gangsterskich – uzasadniał wyrok sędzia Radomir Boguszewski.

Atak na Adamowicza. Napastnik „chciał mieć pieniądze, których nie potrafił zarobić"

O mężczyźnie krążą też plotki w internecie. W jednym z popularnych serwisów społecznościowych jeden z użytkowników napisał:

„Znam osobiście napastnika który dzisiaj dźgnął Pawła Adamowicza. To ten sam typ który kilka lat temu w Gdańsku napadł na 4 banki. (...) Wyjechał sobie na wakacje, na Wyspy Kanaryjskie, za zarobione pieniądze z napadów. Odsiedział kilka lat w więzieniu (jak sam mówi na nagraniu – pięć lat). Dostawałem sporo informacji od kolegów, którzy korespondowali z nim oraz widywali się z nim, że w więzieniu dosłownie postradał zmysły. Był izolowany od reszty więźniów. (...) Byłem z nim na manifestacji przeciwko ACTA, pamiętam, jak mi opowiadał, że ma zamiar zmierzyć się z dzikiem w lesie (siłować się z nim czy coś) i wrzucić to na YouTube. Absolutnie nie popieram tego, co zrobił. Życzę panu Adamowiczowi szybkiego powrotu do zdrowia".

Stefan W. w maju 2014 r. przyznał się do winy, ale nigdy nie wyraził skruchy i nie przeprosił. Nie chciał składać wyjaśnień przed sądem. W prokuraturze stwierdził jedynie, że „chciał mieć pieniądze, których nie potrafił zarobić”. Był na utrzymaniu rodziny, ma czworo rodzeństwa.

Na wolność wyszedł prawdopodobnie na przełomie roku, ponieważ na poczet 5,5-letniej kary więzienia zaliczono mu czas spędzony w areszcie od czerwca 2013 roku. 

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.