Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

– Przyjście tutaj jest moim obowiązkiem. W niedzielę stała się przerażająca rzecz. Musimy pokazać prezydentowi Adamowiczowi, że ma nasze wsparcie – mówi Piotr Rybus, który jako jeden z wielu mieszkańców stawił się w poniedziałek rano w Regionalnym Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa w Gdańsku.

Lekarze z RCKiK apelują do osób z grupą krwi 0RH-.

Mimo godzin porannych do rejestracji ustawił się długi sznurek chętnych, by pomóc ciężko rannemu prezydentowi. Personel dostawia dla kolejkowiczów dodatkowe krzesła.

– Za każdym razem, kiedy jest wezwanie, by oddać krew, to przychodzę. Nie ma co zwlekać. Gdyby trzeba było, to przyjechałabym nawet w nocy. To nie problem. Trzeba sobie pomagać. Kto wie, może w przyszłości to ja będę jej potrzebować? – tłumaczy pani Dorota.

Wiemy, kim jest mężczyzna, który dokonał napaści na prezydenta Gdańska

– Zadzwoniłem do przełożonego, poinformowałem, jak wygląda sytuacja. Zrozumiał. Nie ma co zwlekać. Ważny jest impuls, by ruszyć i pomóc. Kolejki są spore, widać, że apel odniósł skutek – przekonywał Robert Rzepiński.

– Adamowicz zrobił dużo dla Gdańska, to mogę chociaż oddać dla niego krew. To tragiczne, co jego i nas spotkało. Coś takiego, w naszych czasach – mówił pan Marcin.

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ: Prezydent Gdańska zaatakowany przez nożownika. Lekarze po operacji: "Pacjent żyje, stan bardzo ciężki"

Kto może oddać krew? Osoby pełnoletnie, do 60. roku życia, które ważą więcej niż 50 kg. Do RCKiK należy zabrać dokument ze zdjęciem i numerem PESEL.

Atak na Adamowicza. Urazy były bardzo ciężkie

Jak udało się nam ustalić, Paweł Adamowicz otrzymał nożem trzy ciosy – dwa w okolice serca i jeden w brzuch. Jeden z ciosów przerwał aortę.

O godz. 2.25 lekarze wydali komunikat na temat stanu prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza, który podczas finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy na Targu Węglowym został zaatakowany na scenie przez nożownika – 27-letniego Stefana W.

Dr Tomasz Stefaniak, dyrektor ds. lecznictwa Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego: – Pacjent żyje, ale jego stan jest bardzo ciężki. Operacja trwała pięć godzin, przetoczyliśmy 41 jednostek krwi. Urazy były bardzo ciężkie. Pacjent miał poważną ranę serca, ranę przepony i rany jamy brzusznej. O wszystkim zadecydują najbliższe godziny.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.