Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Paweł Wojciechowski: Działanie 27-letniego Stefana W. wyglądało na skrupulatnie zaplanowane. Sprawca wbiegł na scenę w kulminacyjnym punkcie wieczoru, po zadaniu ciosów nożem do mikrofonu wykrzyczał swoje nazwisko i rzekomy motyw. To, że wybrał finał dużej imprezy, nie było przypadkowe?

Dr Bogdan Lach*: Każdemu zdarzeniu towarzyszą cechy osobowości, które posiadają sprawcy, motywy, którymi się kierują, i zachowania. Te dwa pierwsze elementy nie są do końca jasne w każdym zdarzeniu kryminalnym, natomiast najbardziej czytelne są zachowania. Na podstawie zarejestrowanych materiałów z tego zdarzenia można powiedzieć, że sprawca wykorzystał warunki sytuacyjne oraz że osoby zgromadzone skupiały się bardziej na treściach związanych z tym spotkaniem niż na osobach wokół i zatraciły czujność. Ktoś mógł wcześniej podjąć reakcję. Podczas tego typu zdarzeń, które wiążą się z obecnością wielu osób, uczestnicy skupiają swoją uwagę na tym, co się dzieje.

Co o tym sprawcy mówią panu jego zachowania?

– Widać, że ma zaburzenia osobowości, które idą w kierunku paranoidalnym. Tego typu sprawcy, zwłaszcza odsunięci na margines życia społecznego [Stefan W. 8 grudnia opuścił więzienie – red.], motywowani są chęcią zaistnienia, znalezienia się w centrum zainteresowania. Trudno powiedzieć, w jakich okolicznościach podejrzany przebywał od wyjścia z więzienia do chwili ataku, ale z pewnością czuł się odrzucony. Podmiot, który został zaatakowany, czyli prezydent miasta, jest tą osobą, która tego typu zainteresowania koncentruje na sobie. Prezydent pojawił się tam zresztą w szczytnych celach. Sprawca w swoich obsesyjnych działaniach zdawał sobie sprawę, że to zdarzenie pozwoli mu na zaistnienie. Dlatego też wykrzyczał swoje nazwisko do mikrofonu. Nie chciał pozostać anonimowy. Zależało mu bardziej na tym, aby opinia publiczna zwróciła uwagę na jego położenie. A to położenie wynikało z posiadanych przez niego zaburzeń.

CZYTAJ TAKŻE: Atak na Adamowicza. Sprawca spędził noc nie w celi, tylko w szpitalu. Wcześniej był leczony psychiatrycznie

Dlaczego W. wybrał taki sposób na zaistnienie?

– Są osoby owładnięte pewnymi ideami, które w tym przypadku wyrażały się w uniesieniu dłoni po dokonaniu ataku. Media wciąż donoszą o różnych atakach o charakterze terrorystycznym. Sprawca z pewnością miał kontakty z takimi publikacjami, a te z kolei dają przyzwolenie wewnętrzne sprawcom posiadającym omawiane zaburzenia, aby zrobić coś, by znaleźć się w centrum zainteresowania.

Nie liczył się z karą? Może był niepoczytalny?

– Tego typu sprawcy działają na zasadzie „tu i teraz”. Nie przewidują następstw działań oraz tego, jakie będą ich skutki. W. od razu się poddał i wiedział, że będzie zatrzymany. Trudno powiedzieć, jak wyglądał jego stan psychiczny w momencie ataku, bo taki stan jest warunkowany różnego rodzaju przeżyciami i doświadczeniami w przebiegu linii życiowej. Nie ma co przesądzać, czy sprawca miał ograniczoną zdolność rozpoznania czynu i pokierowania swoim postępowaniem.

Warto apelować do uczestników takich imprez o większą czujność wobec osób znajdujących się w ich kręgu. Bo być może ktoś, kto zauważyłby przygotowania do swobodnego wejścia na scenę, mógłby temu zapobiec.

Zdarzenie w Gdańsku pod kątem charakterystyki psychologicznej sprawcy nie odbiega od tych, jakie odnotowuje kryminalistyka i psychologia śledcza na gruncie badań.

* Dr Bogdan Lach – profiler kryminalistyczny, psycholog śledczy i biegły sądowy. Na Uniwersytecie SWPS w Katowicach prowadzi zajęcia z zakresu profilowania psychologicznego, profilowania kryminalistycznego, psychologii śledczej, psychologii zeznań świadków i wyjaśnień podejrzanych, a także zajęcia dotyczące działalności służb interwencyjnych.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.