Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Paweł Adamowicz zmarł w poniedziałek 14 stycznia 2019 roku po godz. 14. Dzień wcześniej, podczas finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy na Targu Węglowym w Gdańsku, został zaatakowany nożem. Prezydent Gdańska stał na scenie, za chwilę miało się rozpocząć „Światełko do nieba”. Napastnik, 27-letni Stefan W., zadał mu ciosy nożem, Adamowicz - z ranami serca, przepony i jamy brzusznej - trafił do Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego w Gdańsku. Nie udało się go uratować.

"Gdańsk dzieli się dobrem"

Chwilę wcześniej, przed atakiem nożownika, Paweł Adamowicz mówił ze sceny: - Drogie gdańszczanki, drodzy gdańszczanie. Chciałem wam serdecznie podziękować za aktywny udział w finale Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Tysiące wolontariuszy. Ja osobiście zebrałem 5613 zł w ciągu dwóch godzin, ale każdej i każdemu z was dziękuję za każdy datek. Każda złotówka, każde 10, 50, 100 zł wzbogaciło pomoc dla potrzebujących dzieci.

Dodał też: - Gdańsk jest szczodry, Gdańsk dzieli się dobrem, Gdańsk chce być miastem solidarności. Za to wszystko wam serdecznie dziękuję, bo na ulicach, placach Gdańska wrzucaliście pieniądze, byliście wolontariuszami. To jest cudowny czas dzielenia się dobrem. Jesteście kochani. Gdański jest najcudowniejszym miastem na świecie. Dziękuję wam!

Kilkadziesiąt sekund później Stefan W. wtargnął na scenę i zadał mu śmiertelne ciosy nożem.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.