Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Przypominamy fragmenty wywiadów i wypowiedzi z ostatnich lat zmarłego w poniedziałek prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza.

Wywiad z 24 czerwca 2018 r., „Gazeta Wyborcza Trójmiasto”

„Setki tysięcy Polaków wyjechało z Polski w latach 70. i 80. Mówiono wtedy nie tylko o emigracji solidarnościowej, ale i o uchodźcach z PRL. Uważam, że stosunek do uchodźców i imigrantów jest kryterium naszego człowieczeństwa. Każdy, kto choć trochę pamięta, co mówił Jan Paweł II, i przynajmniej pobieżnie wsłuchuje się w przesłanie papieża Franciszka, nie może być obojętnym wobec największego po II wojnie światowej kryzysu humanitarnego. I każdy powinien mieć odwagę cywilną stanąć przed tym wyzwaniem. Zresztą bez naszej woli politycznej mamy w Gdańsku już ok. 12 tys. Ukraińców i Białorusinów, którzy pracują w naszych firmach (...)”.

*

„Dzisiaj każdy z nas: burmistrz, prezydent, radny, zatroskany obywatel, musi być bardziej aktywny obywatelsko, niż to było w latach 90. i w czasie 16 lat nowego wieku. Takie inicjatywy jak KOD i OKO [portal oko.press sprawdzający prawdziwość wypowiedzi polityków – red.] są bardzo dobre. Ja już wpłaciłem prywatnie 1000 zł na fundację OKO, bo każdy z nas powinien być zainteresowany, aby wyrzuceni z pracy w bezprecedensowy sposób dziennikarze – a czegoś takiego nie było od stanu wojennego – mogli kontynuować pracę i służyć swoimi talentami społeczeństwu obywatelskiemu”.

PRZECZYTAJ CAŁY WYWIAD 

Wywiad z 2 listopada 2018 r., „Gazeta Wyborcza Trójmiasto”

„Żaden mieszkaniec Gdańska nie może być pozostawiony samemu sobie. Podam przykład. Jeśli wczoraj usłyszałem, że ktoś w kręgu znajomych popełnił samobójstwo, to ból jego rodziny jest także moim bólem. To oznacza dla mnie, że wspólnota samorządowa nie zrobiła czegoś, co powinna, aby kolejne życie z nami się nie rozstało. Musimy skoncentrować się na człowieku, na grupach mieszkańców. Musimy jeszcze więcej troski przeznaczyć dla seniorów, osób niepełnosprawnych, rodzin, które nie radzą sobie z opieką nad bliskimi, którzy są obłożnie chorzy. To nie są rzeczy spektakularne, ale bardzo ważne”.

*

„Jeszcze w roku 2017 byłem zdecydowany raczej nie kandydować na prezydenta. Wiele rozmów z osobami z różnych środowisk przekonało mnie i dało siłę, aby jednak kandydować. Odebrałem komunikat, że moja praca i doświadczenie jeszcze się Gdańskowi przydadzą. Nie byłem pewny, czy jeszcze jestem pożądanym i oczekiwanym prezydentem. Słuchałem komentarzy nie tylko dziennikarzy, że już jestem zużyty i nic nie mogę zaproponować. Ja nie czułem się wypalony, bez pomysłu, wizji. (...) W lutym podjąłem decyzję o kandydowaniu, ona się długo wykluwała. Nigdy tak długo nie podejmowałem decyzji. Przyznaję, miałem chwile zwątpienia. Rozsiewano pogłoski o mojej nadchodzącej rezygnacji i to jest kolejny przykład fake newsa, który miał zniechęcić do głosowania na mnie”.

PRZECZYTAJ CAŁY WYWIAD

23 kwietnia 2018 r., wypowiedź podczas manifestacji „Nie dla faszyzmu”

„Historia się nie powtarza, ale wraca często jako coś znacznie gorszego. Powinna być ostrzeżeniem i lekcją, ale okazuje się, że dla wielu naszych rodaków historia sprzed 70, 80 lat nie jest przemyślana. Ubierają się w kostiumy organizacji nacjonalistycznych, które były antysemickie, siały nienawiść. To jest hańba”.

24 września 2016 r., wypowiedź podczas Gdańskiego Tygodnia Demokracji

„Demokracji nie można ograniczyć do wyborów raz na cztery lata. Ważne, żeby kształtować ją przez cały czas, wszędzie gdzie się da. Musimy sobie zdać sprawę, że nie tylko politycy czy media powinni kształtować postawy demokratyczne. Może to robić każdy z nas w swoim środowisku, angażując się na przykład w działalność stowarzyszeń, rad rodziców czy rad parafialnych. Te działania naoliwiają demokrację, bo demokracja to bezpośrednie relacje, debata oraz konieczność uczenia się. Nikt nie rodzi się demokratą, musimy tworzyć społeczeństwo obywatelskie. Demokracja to praktyka: od dziecka do śmierci. Pytam biskupów, w ilu parafiach są rady parafialne. Odpowiadają: »Nie mamy«. Ale przecież parafianie muszą znać na przykład wydatki księży. Mówię więc biskupom: »Ale dlaczego wy nie promujecie rad parafialnych? Nie znajdziecie ludzi rzetelnych, normalnych, uczciwych do takich rad?«. W Niemczech to oczywistość. To samo w szkołach: młodzież w ramach aktywnych samorządów szkolnych trzeba uczyć debaty, rozmowy, szukania kompromisów. Przecież szkoła to idealne miejsce, gdzie można wytwarzać nawyki demokratyczne. Jak młody człowiek nie przejdzie tej nauki w szkole, to potem może być za późno. To tak, jakby człowieka w wieku 50 plus uczyć języka chińskiego, może być bardzo trudno. Dziś zbieramy niestety żniwo tego, co przez lata zaniedbaliśmy”.

Wywiad z 5 marca 2016 r., „Gazeta Wyborcza”

„Ja nie wiem, ilu absolwentów gdańskich szkół ponadgimnazjalnych, którzy od 1990 r. opuścili szkolne mury, chodzi na wybory. I nie wiem, czy nauczyciele lub dyrektorzy szkół takie pytanie sobie zadają. Czy ich to w ogóle przejmuje? Czy troszczą się o to, by absolwenci ich szkół stali się dobrymi obywatelami? Dziś takie pytania musi sobie zadać każdy wójt, burmistrz i prezydent. My nie odpowiadamy tylko za proste wykonywanie budżetu i pozyskiwanie środków unijnych, ale przede wszystkim powinniśmy odpowiadać za jakość rozwoju społecznego i kultury obywatelskiej w naszej gminie. Bo możemy wesprzeć kulturę pluralistyczną, demokratyczną, wolnościową i solidarnościową, ale też przez swoje zaniechanie, oportunizm, lenistwo, cwaniactwo polityczne wspierać i umacniać kulturę autorytarną”.

*

„Ugryź się w język, podaj rękę, uśmiechnij się, nie przygryzaj ze złości warg. Pracuję w Komitecie Regionów, który jest Europą w pigułce, i pobyt w Brukseli traktuję niczym terapię. Nikt nie jest spięty, ludzie są uprzejmi i gotowi do kompromisu. Ostatnio dyskutowaliśmy nad poprawką rezolucji tego gremium wnoszącą zapis, że Europa jest ufundowana na tradycji chrześcijańskiej. Przedstawiciele socjalistów tłumaczyli, że to wiedza powszechna i nie trzeba o niej pisać, bo można urazić niewierzących albo osoby innej wiary.

Ale nikt nikogo nie obrażał, nie używał inwektyw, nie podnosił głosu. Chciałbym, żeby w Polsce w ten sposób dyskutowano o imponderabiliach. Moglibyśmy się uczyć od Europy tych metod pokojowego współistnienia w różnorodności, a nie kierować się zasadą »moje na wierzchu«. Poprawka przeszła”.

*

„Jako wychowanek Żeromskiego i »Rodowodów niepokornych« wierzę, że jednostka może naprawiać świat, co sam na sobie ćwiczę. I pewny jestem, że każdy z nas, samorządowców, dysponując pieniędzmi publicznymi czy prywatnymi, może uczynić wiele dobra. O to przecież w życiu idzie, prawda?”

PRZECZYTAJ CAŁY WYWIAD

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.