Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Rodzina i najbliżsi przyjaciele żegnają brutalnie zamordowanego Pawła Adamowicza.

ZOBACZ: Paweł Adamowicz nie żyje. Lekarze: Przegraliśmy walkę

W godzinach popołudniowych do Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego, gdzie prezydent Gdańska przebywał od niedzieli, przyjechał senator Sławomir Rybicki. Nie krył wzruszenia przed dziennikarzami.

– Trudno komentować tę niepotrzebną śmierć. Jesteśmy wszyscy zdruzgotani. To czas na refleksję, nie tylko dla osób, które Pawła znały, ale także każdego Polaka. Ta śmierć nie powinna pójść na marne – mówił Rybicki.

Skiba: Mord polityczny

Pod szpital przyjechał Krzysztof Skiba, muzyk i publicysta, a prywatnie kolega Adamowicza z szkolnych lat.

– Ciężko to wyrazić słowami. Pamiętam go jako prezydenta, z którym wielokrotnie byliśmy razem na scenie. Byłem z nim na różnych wiecach, gdzie staliśmy w tłumie ludzi. Nie chodził po ulicy otoczony ochroniarzami. To był człowiek dostępny dla ludzi, robił z nimi zdjęcia – podkreślał Skiba.

Dla mnie to mord polityczny, nie uwierzę w żadnego szaleńca – ciągnął dalej muzyk. – To było perfekcyjnie zaplanowane. Zabójca dobrze wybrał moment. Będą robić z niego wariata, ja w to nie uwierzę. Mam nadzieję, że prokuratura wyjaśni, kto stał za szaleńcem. Paweł Adamowicz miał swoich wrogów, ale był w Gdańsku kochany.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.