Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Anna Dobiegała: Panie marszałku, jak się panu podoba mural „Kobiety Wolności”?

Mieczysław Struk, marszałek województwa pomorskiego: Jestem zachwycony projektem przygotowanym przez artystki, które podjęły się realizacji tego symbolicznego dzieła. Jest kolorowy, nowoczesny i niezwykle radosny. Przedstawione na muralu kobiety są uśmiechnięte, pogodne, aż chce się podejść do nich bliżej, poznać każdą z nich oraz ich historie. Wierzę, że taka forma upamiętnienia ich niedocenionej w wielu przypadkach roli w naszej drodze do wolności ma dużo większą siłę oddziaływania, zwłaszcza na młodych ludzi, niż pomniki, do których nasze pokolenie jest przyzwyczajone.

Bardzo się też cieszę, że nasz mural znów połączył osoby, które dzisiaj nie zawsze zgadzają się ze sobą, ale wszystkie – jak z nimi rozmawialiśmy – zgodziły się, że każda z nich zapisała się w historii Polski i zasługuje na to, aby być upamiętniona na tym muralu. Pokazujemy je znów razem, tak jak razem walczyły o wolną Polskę 30–40 lat temu, bo dzisiejsze różnice nie mają żadnego znaczenia wobec historycznych dokonań każdej z tych Kobiet Wolności.

CZYTAJ TAKŻE: "Solidarność" była też kobietą! W Gdańsku powstaje mural z kobietami wolności

Kto i kiedy przyszedł do pana z pomysłem na mural?

– Pomysł wyszedł od należącej do samorządu województwa spółki – Pomorskiej Kolei Metropolitalnej, która od jakiegoś czasu przymierzała się do realizacji murali na części swoich obiektów inżynieryjnych. Inspiracją były dla nas dwa wydarzenia: słynny mural Kory w Warszawie, który nie tylko nas zachwycił swą wyjątkową urodą, oraz ogłoszony w 2019 r. przez Sejmik Województwa Pomorskiego Rok Wolności i Solidarności. Z połączenia tych dwóch elementów w wyniku wspólnych dyskusji narodził się pomysł „Kobiet Wolności” – muralu upamiętniającego działaczki opozycji z okresu PRL i ogromną rolę, jaką odegrały w walce o wolną Polskę. W Gdańsku, będącym kolebką „Solidarności”, wybór nie mógł być inny.

Zaprosiliśmy do współpracy przy tym pomyśle redakcję „Wysokich Obcasów” „Gazety Wyborczej”, w ramach organizowanej przez tę redakcję ogólnopolskiej akcji „Kobiety na mury”, oraz artystki z warszawskiej grupy RedSheels, które w ramach tej właśnie akcji namalowały mural z Korą w Warszawie. I tak to się zaczęło.

Dlaczego Urząd Marszałkowski Województwa Pomorskiego oddaje swoją infrastrukturę kobietom „Solidarności”?

– W tym roku obchodzimy 30. rocznicę wolnej Polski, a rola kobiet, często marginalizowana na kartach historii, była w tamtych dniach szczególnie ważna. Ten mural jest naszym symbolicznym hołdem dla wszystkich kobiet, które w okresie PRL walczyły o wolną Polskę. Przypomina ważną społecznie, ale wciąż niestety niedocenianą rolę kobiet w historycznych wydarzeniach, które zaczęły się na Pomorzu w Sierpniu ’80, a potem rozlały się na cały kraj.

Bardzo nam zależy, aby ten mural poza walorami artystycznymi niósł ze sobą także przekaz edukacyjny. To właśnie na Strzyży, w porównaniu ze wszystkimi pozostałymi przystankami PKM, wsiada i wysiada najwięcej młodych ludzi. W pobliżu jest Uniwersytet Gdański, kilka szkół średnich i podstawowych, Szkolne Schronisko Młodzieżowe oraz stale rozbudowujące się kompleksy biurowe. Dzięki takiej lokalizacji możemy mieć pewność, że „Kobiety Wolności” zobaczy wielu ludzi i dla dużej części z nich będzie to okazja do odkrycia tego ważnego fragmentu naszej historii.

W latach 80. zaczynał pan studia na Akademii Wychowania Fizycznego we Wrocławiu. Jak pan wspomina protesty w Gdańsku i rolę, jaką odegrały w nich kobiety?

– Wrocław oczywiście mocno solidaryzował się wtedy z Gdańskiem. Były organizowane m.in. wiece, protesty, wspólne spotkania czy takie akcje, jak palenie świec i zniczy w kolejne rocznice 13 grudnia. Pamiętam, że społeczność studencka mocno angażowała się również w obronę działaczy opozycyjnych – Władysława Frasyniuka czy Józefa Piniora. Oczywiście w tym wszystkim nie brakowało też kobiet – studentek.

Czy w „Solidarności” działały także pana koleżanki ze studiów albo kobiety z rodziny?

– Oczywiście, że tak. Myślę, że większość moich ówczesnych koleżanek w ten czy inny sposób angażowała się w działania opozycji. Również na Akademii Rolniczej, gdzie studiowała wówczas moja żona, bardzo wiele studentek działało – czy to w ramach „Solidarności”, czy wspierając te działania. Dziewczyny były bardzo odważne, bo np. roznosiły i rozdawały zomowcom na ulicach kanapki, które były zapakowane razem z drukowanymi przez studentów ulotkami.

Kobiety „Solidarności” doczekały się uznania po 30 latach. Jak pan z perspektywy marszałka województwa widzi dzisiaj rolę kobiet w polityce?

– Kobiety stanowią połowę naszego społeczeństwa, dlatego cieszę się, że coraz chętniej zabierają głos w ważnych dla Polski sprawach. Coraz większe zainteresowanie działalnością polityczną było widać w październikowych wyborach do samorządów. W pomorskim sejmiku, który liczy 33 członków, zasiada obecnie 12 kobiet, czyli aż o pięć więcej niż w poprzedniej kadencji. Mam nadzieję, że czasy tzw. szklanego sufitu mamy już za sobą, ponieważ płeć nie ma wpływu na rzetelność w wywiązywaniu się z obowiązków i obietnic wyborczych. W polityce liczą się przede wszystkim wysokie kompetencje, a takie posiada np. członkini zarządu województwa Agnieszka Kapała-Sokalska, którą cenię za ogromną wiedzę i doświadczenie z zakresu prawa oraz innowacyjne podejście do działań samorządowych. Trudno jest mi odnosić się do kompetencji pani Kapały-Sokalskiej ze względu na jej płeć, ponieważ jest ona przede wszystkim pełnowartościowym członkiem zarządu naszego województwa, o którym świadczą osiągnięcia i praca na rzecz mieszkańców.

CZYTAJ TAKŻE: "Historia kobiet to historia Polski". W Gdańsku powstaje wyjątkowy mural

Na przystankach Pomorskiej Kolei Metropolitalnej mają też powstać inne murale.

– Na razie za wcześnie jeszcze, aby mówić o szczegółach, ale rzeczywiście na kilku należących do PKM SA obiektach (murach, wiaduktach) spółka planuje wykonać artystyczne murale, aby w ten sposób wykreować nowej jakości miejsca w przestrzeni publicznej wzdłuż linii PKM. Poza walorami artystyczno-estetycznymi murale mają również aspekt praktyczny. Pokrytych muralami ścian nie szpecą już grafficiarze, którzy regularnie oznaczają każdą wolną ścianę w mieście swoimi tagami. Koszty regularnego oczyszczania takich ścian są na tyle wysokie, że nawet ze względów praktycznych w niektórych lokalizacjach bardziej opłaca się wykonać mural, który upiększy i zabezpieczy takie miejsce na przynajmniej 10–15 lat.

Jesteśmy już po pierwszych rozmowach z pomorskimi artystami oraz instytucjami artystycznymi, z którymi moglibyśmy współpracować przy kolejnych tego typu projektach. Ponadto po upublicznieniu informacji o „Kobietach Wolności” artyści zainteresowani stworzeniem kolejnego muralu na linii PKM sami zaczęli się do nas odzywać i proponować współpracę. Myślę, że jest szansa, aby kolejny mural na linii PKM pojawił się już za rok.

Prace przy muralu „Kobiety Wolności”, przedstawiającym znane i nieznane działaczki „Solidarności”, rozpoczął się pod koniec maja. Wspólna akcja Pomorskiej Kolei Metropolitalnej i „Gazety Wyborczej” jest częścią obchodów Roku Wolności i Solidarności. Mural powstaje na przęsłach przystanku PKM Strzyża w Gdańsku. Znajdą się na nim ikony „Solidarności”, m.in. Anna Walentynowicz, Henryka Krzywonos i Alina Pienkowska, a także twarze innych kobiet – działaczek opozycyjnych z całej Polsce, które w latach 80. m.in. redagowały „Tygodnik Mazowsze”, udostępniały mieszkania ukrywającym się działaczom, przenosiły bibułę w wózkach dziecięcych albo w siatkach z zakupami, były zaangażowane w tworzenie audycji Radia „Solidarność” i nadawanie ich z prywatnych mieszkań. Mural tworzą artystki z kobiecej agencji muralowej RedSheels, które malowały m.in. mural Kory Jackowskiej w Warszawie. Artystki pracują od świtu do zmierzchu. Są już gotowe filary przedstawiające konkretne kobiety „Solidarności”. Do namalowania został jeszcze tłum kobiet. Nie jest gotowa ściana wiaduktu, na której ma się znaleźć wykonany solidarycą napis „Kobiety Wolności”. To jednak nie wszystko. Na tej samej ścianie znajdzie się postać Jadwigi Piątkowskiej, maszynistki ze Stoczni Gdańskiej, autorki wzruszającego wiersza „Ewie, mojej 12-letniej córce”. Tekst wiersza również znajdzie się na ścianie, obok wizerunku autorki.

.. .

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.