Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

78-latek trafił na szpitalny oddział ratunkowy szpitala im. Kopernika w Gdańsku w sobotę. Miał krwotok z nosa. Okazało się, że ma zaburzenia krzepnięcia krwi. Został przyjęty na oddział chorób wewnętrznych i diabetologii przy ul. Powstańców Warszawskich 1/2. Lekarze zlecili tomografię klatki piersiowej.

- Obraz zaniepokoił lekarzy. I mimo tego, że pacjent nie miał innych charakterystycznych objawów zakażenia SARS-CoV-2, czyli wysokiej gorączki, kaszlu, duszności, zdecydowano o wykonaniu badań na obecność koronawirusa - mówi Krzysztof Wójcikiewicz, wiceprezes ds. medycznych spółki Copernicus, do której należy szpital.

W nocy z poniedziałku na wtorek przyszły wyniki - okazało się, że pacjent jest zakażony. Chory został przetransportowany do Pomorskiego Centrum Chorób Zakaźnych i Gruźlicy w Gdańsku. A szpital im. Kopernika zamknął SOR dla dorosłych i oddział wewnętrzny.

Kiedy wrócą do pracy?

- Do tej pory nie potwierdziło się kolejne zakażenie w naszym szpitalu. Natomiast 51 osób zatrudnionych w szpitalu zawiesiliśmy w wykonywaniu czynności i skierowaliśmy do kwarantanny. To się nie zmieni, dopóki nie otrzymamy potwierdzenia, że nie stwarzają zagrożenia. Staramy się działać w miarę normalnie - mówi Dariusz Kostrzewa, prezes spółki Copernicus.

20 marca od pracowników szpitala zostanie pobrany materiał do badań na obecność koronawirusa. - W zależności od wyniku podejmiemy decyzję, kogo przywrócimy do pracy - mówi prezes Kostrzewa.

Pacjenci, którzy potrzebują nagłej pomocy, mogą zgłaszać się na KOR w Uniwersyteckim Centrum Klinicznym i szpitalny oddział ratunkowy w szpitalu św. Wojciecha na Zaspie. Jak tłumaczą lekarze, zamknięcie największego SOR-u w Trójmieście nie spowodowało paraliżu tych oddziałów.

- Od pewnego czasu zauważalne jest to, że na szpitalne oddziały ratunkowe zgłasza się mniej pacjentów. Od momentu zamknięcia SOR-u w szpitalu im. Kopernika odnotujemy pewien wzrost chorych na SOR-ze w św. Wojciechu, ale to nie jest jeszcze taka liczba zgłoszeń, która dorównałaby tej przed epidemią - mówi Rafał Cudnik, dyrektor ds. medycznych szpitala św. Wojciecha.

W tej chwili we wszystkich szpitalach spółki Copernicus wyłączonych jest 200 pracowników.

- Powody są różne - mówi prezes Kostrzewa. - Część jest na zwolnieniach lekarskich, niektórzy musieli zostać w domu ze względu na konieczność opieki nad dzieckiem, są też osoby, które znajdują się w kwarantannach. Nie wiemy jeszcze, ilu pracowników, którzy w tej chwili wracają z zagranicy, zostanie jej poddanych. Na te dane czekamy. Mówimy tu o znacznym ubytku kadry medycznej, ale jednocześnie mniej osób zgłasza się do szpitali i ograniczyliśmy realizację świadczeń, płynność jest więc zachowana, choć na zupełnie innym poziomie.

SOR dziecięcy działa w szpitalu im. Kopernika bez zmian.

Gdzie się zgłaszać, gdy potrzebujemy pomocy?

Jeśli sytuacja jest nagła i zagraża życiu, zgłosić się należy na szpitalny oddział ratunkowy. Działają one w Uniwersyteckim Centrum Klinicznym w Gdańsku, szpitalu im. św. Wojciecha na Zaspie i szpitalu Wincentego a Paulo w Gdyni.

W nocy i święta (od godziny 18 po południu do 8 rano w dni powszednie oraz całodobowo w dni wolne od pracy) pomoc zostanie udzielona w punktach nocnej opieki chorych. Powinniśmy się tam zgłaszać w przypadku nagłego zachorowania lub nagłego pogorszenia stanu zdrowia:

  • gdy nie ma objawów sugerujących bezpośrednie zagrożenie życia lub grożących istotnym uszczerbkiem na zdrowiu
  • zastosowane środki domowe lub leki dostępne bez recepty nie przyniosły spodziewanej poprawy
  • zachodzi obawa, że oczekiwanie na otwarcie przychodni może znacząco niekorzystnie wpłynąć na stan zdrowia.

Punkty w Trójmieście:

COPERNICUS Podmiot Leczniczy w Gdańsku, al. Jana Pawła II 50;

COPERNICUS Podmiot Leczniczy w Gdańsku, ul. Nowe Ogrody 1-6, wejście A;

Szpital Dziecięcy Polanki im. Macieja Płażyńskiego w Gdańsku, Polanki 119;

Nadmorskie Centrum Medyczne w Gdańsku, ul. Świętokrzyska 4;

Przychodnia Rodzinna MEDICA PLUS w Gdańsku, ul. Stanisława Lema 21;

Szpitale Pomorskie w Gdyni, ul. Powstania Styczniowego 1;

Szpitale Pomorskie w Gdyni, ul. Wójta Radtkego 1;

Szpitale Pomorskie w Gdyni, ul. Białowieska 1.

Do lekarzy rodzinnych w większości przychodni musimy najpierw zadzwonić. W zależności od potrzeby - zostanie nam wyznaczony termin wizyty lub otrzymamy teleporadę od lekarza. Przychodnie apelują, by nie zjawiać się w placówkach osobiście, np. po recepty. 

Gdy mamy objawy infekcji - kaszel, katar, temperaturę - powinniśmy skonsultować się ze swoim lekarzem rodzinnym telefonicznie, który ewentualnie przekieruje nas do odpowiedniej powiatowej stacji sanitarno-epidemiologicznej. Można także zadzwonić na infolinię NFZ (nr 800 190 590), gdzie udzielane są informacje o postępowaniu w sytuacji podejrzenia zakażenia koronawirusem. 

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.