Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Berlitz, istniejąca od 1876 r. największa sieć szkół języków obcych, przetrwała wielki kryzys, dwie wojny światowe i zimną wojnę. – Pandemia to coś nowego – przyznaje Karolina Kulawczyk z Berlitz Polska. Z dnia na dzień duże korporacje, czyli gros klientów, poprosiły swoich pracowników o pozostanie w domach. Cztery ściany oglądają także młodzi kursanci. Berlitz de facto nie miał wyjścia – w trosce o bezpieczeństwo lektorów i słuchaczy zawiesił zajęcia stacjonarne.

Z kolei Profi-Lingua z powodu pandemii koronawirusa zamknęła ponad 40 placówek. – To jest trudny czas dla każdej firmy i branży. Także dla naszej – opowiada "Wyborczej” Justyna Janusz-Andruszkiewicz, dyrektor zarządzająca w Profi-Lingua. – Uważamy jednak, że każdy kryzys poza ryzykiem niesie także szanse. Lepiej niż kiedykolwiek jesteśmy przygotowani na transformację i świadczenie usług zarówno w formie stacjonarnej, jak i online.

Ucieczka do sieci

Tam, gdzie w dobie pandemii przenoszą swoją działalność muzea, teatry, opery i filharmonie, nie wspominając o edukacji i życiu religijnym, dawno umościły się szkoły językowe. – Od 17 lat nasi lektorzy prowadzą zdalne kursy w ponad 60 językach. Przez ten czas dobrze rozwinęliśmy zaplecze informatyczne – tłumaczy Kulawczyk.

Zajęcia w sieci kontynuuje większość klientów korporacyjnych tej szkoły. Zdaniem mojej rozmówczyni skłoniły ich dwie przyczyny. Po pierwsze, duże firmy chcą utrzymać wysokie morale w swoich zespołach. – Izolacja od społeczeństwa każdemu podcina skrzydła. Z marazmu może wyleczyć kontakt twarzą w twarz. Także przez komunikację online – zauważa.

Po drugie, korporacje nie lubią, kiedy pracownik nie rozwija kompetencji, a przecież nikt do końca nie wie, ile potrwa firmowa kwarantanna. Dwa tygodnie? Miesiąc? Szkoda, aby ten czas leżał odłogiem – tak rozumuje większość z nich.

Berlitz namawia do wirtualnej metody nauczania ostatnich nieprzekonanych. Kulawczyk zachowuje optymizm: – Koledzy i koleżanki z Włoch relacjonują nam, że klienci korporacyjni, którzy w pierwszym odruchu rezygnowali z nauczania online, wracali po około dwóch tygodniach – opowiada.

Szyte na miarę

Kursy przez internet robią furorę wśród indywidualnych klientów. Popyt zazwyczaj rośnie z rozpoczęciem roku szkolnego i nowym rokiem. Teraz niespodziewany szczyt zainteresowania przyszedł w marcu. Prym wiodą zajęcia dla najmłodszych. Nic dziwnego, rodzice gospodarują w ten sposób czas pociechom, które przez pandemię utknęły w domu. O sobie myślą w drugiej kolejności.

Wybór jest szeroki. Tradycyjnie stałe wzięcie ma język angielski, potem niemiecki, modna jest także nauka hiszpańskiego lub francuskiego. Co ciekawe, niektórzy mali kursanci poznają tajniki... chińskiego. Oprócz popularnych języków szkoły proponują naukę tych spoza top listy, np. szwedzkiego, czeskiego, arabskiego. Jest też oferta dla cudzoziemców chcących zgłębić tajniki języka polskiego.

Z reguły lektorzy oferują kilka poziomów zaawansowania. Do wyboru są różne metody nauki: konwersacje, pisanie, czytanie, gramatyka, warsztaty specjalistyczne, a nawet kluby biznesowe.

Szkoły chętnie też reagują na potrzeby klientów. Indywidualne zajęcia, w przeciwieństwie do grupowych, charakteryzuje elastyczny grafik, godziny nauki można dostosować do własnych upodobań i możliwości. Najpopularniejsze są moduły 60-minutowe z zajęciami dwa razy w tygodniu, ale trafiliśmy też na propozycje intensywniejsze, choćby codziennie „kucie” przez godzinę.

Prof. Rafał Drozdowski: Byle epidemia nie trwała za długo, bo wyczerpie się nam cierpliwość

Naukę można rozpocząć w każdej chwili. Wystarczy średniej klasy laptop, smartfon lub tablet z wbudowaną kamerką i mikrofonem oraz stały dostęp do internetu. Wejście do e-klasy trwa niespełna dwie minuty. Kursant otrzymuje wiadomość (e-mailem lub SMS-em) z linkiem aktywacyjnym. Następnie e-recepcja przekazuje numer wirtualnego pokoju, gdzie czeka lektor. Materiały z zajęć są przekazywane w czasie rzeczywistym przez elektroniczną tablicę. Jeśli coś nam umknęło, nic straconego – szkoły przeważnie archiwizują nagrania z zajęć. Nie ma też mowy o lenistwie – są testy i zaliczenia.

Za kurs płaci się średnio 70–300 zł miesięcznie. Niektóre szkoły dopasowują ofertę do czasów pandemii. Przykładowo Profi-Lingua kusi potencjalnych klientów 300-złotowym rabatem. Większość organizuje też darmowe lekcje pokazowe.

Ludzie to lubią

Do nowej rzeczywistości próbują dopasować się mniejsi gracze. Dana Guest, native speaker, założycielka i właścicielka The American Academy, gdańskiej szkoły językowej, na co dzień prowadzi zajęcia dla około 50 studentów. Nigdy wcześniej nie uczyła przez internet. Zmieniła to pandemia. Guest zakasała rękawy, pierwszy kurs online zorganizowała w niespełna dwie doby.

Szef gliwickiej firmy Marco: Panika z powodu koronawirusa jest szczególnie groźna dla biznesu

Ku jej zaskoczeniu usłyszała dużo pozytywnych komentarzy. – Studenci przekonują, że nie jest to żadna udręka. Przeciwnie, dla wielu to wręcz wygodne rozwiązanie. Szczerze mówiąc, ja też je polubiłam – opowiada lektorka.

Polubiła na tyle mocno, że kiedy sytuacja się wreszcie unormuje, chce poszerzyć ofertę The American Academy o kursy online.

Zapału nie brakuje jej także na innych frontach. Gdańszczan, którzy przymusowo przesiadują w domach, zachęca do kontaktu na Facebooku przez samopomocową grupę "Widzialna ręka”. Zgodnie z ideą przedsięwzięcia – zajęcia są darmowe. Guest pomaga uzupełnić braki w konwersacji lub pisaniu. Temat rozmów jest dowolny, np. z trójmiejskim mecenasem lektorka dyskutuje o amerykańskiej polityce. – Najważniejsze, że mogę komuś pomóc. Nic mnie to nie kosztuje, a rozmowa z drugim człowiekiem to przyjemność – mówi.

Odzew jest duży. – Wiadomości ciągle przychodzą – przyznaje – No bo ile można oglądać seriale na Netfliksie lub przeglądać Facebooka?

Branża cateringowa apeluje: Zmieniajcie terminy wydarzeń, ale nie rezygnujcie z nas!

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.