Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

W niedzielę po południu prezydent Gdyni Wojciech Szczurek opublikował na swoich portalach na mediach społecznościowych oświadczenie dotyczące wyborów prezydenckich, które mają odbyć się za ponad miesiąc. 

"Uczciwość każe mi dziś twardo powiedzieć: z powodów etycznych nie wolno, a z powodów technicznych nie da się przeprowadzić wyborów 10 maja. Nie można narażać życia wyborców, ani członków komisji wyborczych i urzędników. Tylko w Gdyni to ponad 1150 osób!" - napisał prezydent. I dodał: 

"Ta wielka grupa ludzi musiałaby się spotykać wielokrotnie jeszcze przed samymi wyborami. Komisje musiałyby także wejść do zamkniętych dziś dla odwiedzających szpitali! W dniu wyborów narazilibyśmy miliony Polaków. Nie godzę się na deptanie zdrowia, życia ani demokracji!"

Samorządowcy nie milczą 

O przesunięcie terminu wyborów apelowali już na początku tygodnia prezydenci Gdańska i Sopotu. W ramach Unii Metropolii Polskich i Związku Miast Polskich Gdańsk wraz z innymi samorządami wystosował pismo do PKW z różnymi pytaniami, jak od strony technicznej mieliby je w tym majowym terminie zorganizować.

Poza działaniami w ramach UMP i ZMP prezydent Sopotu Jacek Karnowski wystosował list otwarty do przewodniczącego Państwowej Komisji Wyborczej Sylwestra Marciniaka, w którym podkreślił, że "liczy na rozsądne decyzje, które ochronią życie i zdrowie Polaków". 

Mieczysław Struk, marszałek województwa pomorskiego, wysłał pismo do marszałkini Sejmu Elżbiety Witek, w którym zadał kilkanaście pytań w sprawie organizacji wyborów prezydenckich. Zwraca w nim m.in. uwagę na konieczność zaangażowania do organizacji wyborów ogromnej rzeszy osób – członków obwodowych komisji wyborczych, ale i urzędników i komisarzy wyborczych

Kidawa-Błońska apeluje o bojkot wyborów

Przypomnijmy, Prawo i Sprawiedliwość robi, co może, żeby wybory prezydenckie odbyły się 10 maja. Pod koniec tygodnia Sejm przyjął zmiany w kodeksie wyborczym, które PiS wpisało do pakietu ustaw antykryzysowych wbrew orzeczeniom Trybunału Konstytucyjnego i regulaminowi Sejmu. Dzięki temu korespondencyjnie będą mogły zagłosować osoby w kwarantannie i w izolacji oraz osoby po 60. roku życia. 

Andrzej Duda nazwał zmiany profrekwencyjnymi, bo "przyczynią się do realizacji powszechności wyborów". W sobotę wieczorem w TVP prezydent nie był już taki pewien, co do tego, czy wybory powinny się odbyć 10 maja. 

- Gdyby w maju epidemia szalała, to termin wyborów prezydenckich nie jest do utrzymania - powiedział Duda. 

W niedzielę na Facebooku Małgorzata Kidawa-Błońska opublikowała apel, w którym wzywa do bojkotu wyborów. 

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.