Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Grzegorz Kubicki: Sopot, ze znakomitą frekwencją - 74,3 proc. w pierwszej i 77,59 proc. w drugiej turze, został Wyborczą Stolicą Polski. Pan zaangażował się mocno w kampanię Rafała Trzaskowskiego, który jednak minimalnie przegrał. Czego mu zabrakło?

Jacek Karnowski: Rafał Trzaskowski był lepszy i powinien wygrać, ale to nie była uczciwa, oparta na tych samych zasadach rywalizacja. Pierwsza, niezwykle istotna, sprawa to kampania nienawiści i ciągłe szkalowanie w mediach publicznych. Media i pieniądze publiczne, ogromny aparat państwa, stały za Andrzejem Dudą. Przykładem była chociażby pseudodebata jeszcze przed pierwszą turą wyborów, kiedy kandydatom dawano minutę na odpowiedź, a na koniec tylko urzędujący prezydent dostał osiem dodatkowych minut. Dziwię się, jak prezydent Duda mógł się na to zgodzić. Trzaskowski przegrał, bo to była kampania nierównych szans.

Nie brakuje głosów, że Trzaskowski powinien jednak przyjąć zaproszenie na debatę TVP w Końskich, bo mógłby tam pokazać, że jest lepszym kandydatem i przekonałby niektórych wyborców.

- Dobrze, że Rafał Trzaskowski tam nie poszedł. Odgrywałby tam rolę samotnego gladiatora, który co chwila jest atakowany ze wszystkich stron, któremu zadaje się kolejne rany, a on musi stać i walczyć dalej. Tak by to wyglądało.

W Sopocie jego wygrana była spektakularna - w drugiej turze dostał 72,16 proc. głosów. No i ta frekwencja. Z czego to wynika?

- Po pierwsze, sopocianie szanują konstytucję i demokrację, to ważne wartości dla naszych mieszkańców. A wysoka frekwencja nie jest u nas zaskoczeniem, to kolejne wybory z dobrym wynikiem. Choć może wcześniej nie był on aż tak wysoki i nie zostaliśmy nigdy Wyborczą Stolicą Polski. Ale na społeczną i obywatelską postawę mieszkańców możemy liczyć właściwie zawsze. Czy to jeśli chodzi o aktywność w organizacjach pozarządowych, budżet obywatelski czy frekwencję w wyborach. To już w nas wrosło, to nasza tradycja. Warto też podkreślić, że - mimo wakacyjnego terminu wyborów - o wysokiej frekwencji w Sopocie nie decydowali wcale turyści, jak w innych nadmorskich miejscowościach. Nasz wynik zawsze jest o ok. osiem-dziesięć punktów wyższy niż średnia krajowa i podobnie było tym razem. Turystów jest u nas sporo, ale też wielu mieszkańców opuszcza miasto na czas wakacji, pobrali wcześniej zaświadczenia o prawie do głosowania w innym miejscu.

Fot. Bartosz Bańka / Agencja Gazeta

Różnica w wyniku między Dudą i Trzaskowskim była minimalna. Co zrobić z 10 milionami osób, które chciały zmiany i poparły Trzaskowskiego? Jak wykorzystać tę siłę?

- Taki wynik Rafała Trzaskowskiego to m.in. efekt dużego wsparcia i zaangażowania ze strony samorządów, organizacji pozarządowych, zwykłych obywateli, a szczególnie młodych ludzi. Ale to dopiero początek drogi. Przed nami dużo pracy, także u podstaw, musimy wykorzystać ten potencjał i dużą energię. Tuż przed drugą turą jeździłem po Podkarpaciu, gdzie marzeniem wielu samorządowców było, żeby Andrzej Duda nie przekroczył tylko u nich 70 proc. Podkreślali, że ludzie są ciągle okłamywani przez TVP, nie znają innego przekazu i dlatego tak głosują. I tę prace trzeba wykonać - trzeba do nich dotrzeć, trzeba z nimi rozmawiać.

Może nie będzie na to czasu, bo PiS - po kolejnych wygranych wyborach - tak dokręci śrubę samorządom, że w pierwszej kolejności będzie trzeba ratować własne podwórko?

- PiS będzie chciał zniszczyć samorządy i wolne media. Choć może się opamięta? Nie wiem, ale na pewno nie będziemy bierni. W ostatniej kampanii zbudowaliśmy niesamowitą i niespotykaną wcześniej solidarność samorządów. To ogromna siła, której nie można lekceważyć, która ma wielką moc i sprawczość tworzenia wspólnoty.

A co z pana fryzurą? Zapowiedział pan, że dopóki PiS będzie wygrywał, nie zetnie pan włosów. Kolejne wybory - parlamentarne - dopiero w 2023 roku…

- Z wizytą u fryzjera będę jeszcze musiał poczekać, choć nie wiem, czy aż trzy lata. Jeśli utrzymamy i zaopiekujemy się tą nową energią, którą zgromadziliśmy w czasie kampanii, to myślę, że z moim fryzjerem spotkamy się jednak wcześniej.

Fot. Bartosz Bańka / Agencja Gazeta

Wyborcza Stolica Polski nad Bałtykiem. Tłumy na plażach, tłumy przy urnach

Znamy wynik wyborów prezydenckich, znamy też zwycięzcę kampanii profrekwencyjnej "Gazety Wyborczej". Tytuł Wyborczej Stolicy Polski wywalczył nadmorski kurort Sopot.

36-tysięczny Sopot - najmniejsze miasto na prawach powiatu w Polsce - kojarzy się z najdłuższym w Polsce drewnianym molem, pięknymi plażami, Monciakiem, Operą Leśną, hipodromem. Ale do tych słów-kluczy śmiało możemy dołożyć jeszcze jedno - wysoką frekwencję.

Do udziału w naszej akcji zachęcaliśmy wszystkich mieszkańców miast - siedzib powiatów. Ogłosiliśmy, że zwycięży to miasto, w którym średnia frekwencji z obu tur głosowania będzie najwyższa. Walka o pierwsze miejsce była zażarta, bo z Sopotem ścigała się prawdziwa stolica - Warszawa. Ostatecznie zwyciężył Sopot, różnicą zaledwie 0,05 pp!

W Sopocie w dobrej frekwencji pomogli turyści, którzy głosowali tam, a nie w komisjach w miejscu zamieszkania, ale trzeba powiedzieć jasno, że wysoka frekwencja jest marką Sopotu. Widać to choćby po wynikach wyborów samorządowych, w których głosują wyłącznie mieszkańcy. Podczas tych ostatnich frekwencja na poziomie 62,3 proc. była jedną z najwyższych wśród polskich miast.

Gdy spojrzymy na wyniki głosowania, zobaczymy, że mieszkańcy miast w zdecydowanej większości poparli Rafała Trzaskowskiego. Trudno się zatem dziwić, że wielu z nich ostateczny wynik wyborów przyjęło z rozczarowaniem. Ale trzeba brać pod uwagę, że gdyby nie wielka mobilizacja w miastach, gdyby nie kolejki wczasowiczów czekających pod lokalami wyborczymi w Polsce i za granicą, różnica w liczbie głosów byłaby dużo poważniejsza.

Dlatego także przed kolejnymi wyborami będziemy szukać okazji do rywalizacji miast i będziemy przypominać: kto głosuje, ten się liczy.

TOP 20 MIAST - SIEDZIB POWIATU Z NAJWYŻSZĄ FREKWENCJĄ

*dane w procentach, średnia z pierwszej i drugiej tury

1. Sopot 75,95

2. Warszawa 75,90

3. Ożarów Mazowiecki 74,35

4. Poznań 74,14

5. Garwolin 73,92

6. Legionowo 73,83

7. Gdynia 73,59

8. Grodzisk Mazowiecki 73,49

9. Mińsk Mazowiecki 73,35

10. Gdańsk 73,22

11. Kraków 72,66

12. Zakopane 72,42

13. Wołomin 72,40

14. Myślenice 72,23

15. Wrocław 72,20

16. Pruszków 72,18

17. Opoczno 71,30

18. Pszczyna 71,26

19. Pruszcz Gdański 71,23

20. Zielona Góra 71,16

Jak mieszkańcy zwycięskiego Sopotu mogą odebrać prenumeratę cyfrową „Wyborczej” - czytaj TUTAJ.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.