Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Trzy tygodnie temu pisaliśmy w "Wyborczej", że Sopot jako pierwsze miasto w Polsce ugościł u siebie rodziny z Białorusi, które uciekły do Polski przed represjami reżimu Łukaszenki. Po przekroczeniu granicy rodziny trafiły do ośrodka dla cudzoziemców w Horbowie na Lubelszczyźnie. Rada Miasta Sopotu w październiku ub. roku przyjęła uchwałę, która zezwala przyznawać mieszkania komunalne uchodźcom politycznym z Białorusi, i w listopadzie urzędnicy sprowadzili do miasta dwie rodziny z ośrodka, a trzecia jest w trakcie przeprowadzki.

- W ubiegły piątek przywiozłem do Sopotu czwartą rodzinę - informuje nas Maciej Rusek, naczelnik Biura ds. Kontaktów Samorządowych i Repatriacji Urzędu Miasta Sopotu. - To samotna matka z dwoma synami - 13 i 19 lat, która uciekła przed prześladowaniami reżimu. Czasowo zakwaterowaliśmy ich w Domu Gościnnym im. Księdza Jana Kaczkowskiego, przygotowujemy dla nich mieszkanie komunalne. Młodszy syn niedługo skończy zdalnie szkołę podstawową na Białorusi i pójdzie w Polsce do szkoły średniej. Starszy planuje rozpocząć u nas studia.

Uchodźcy polityczni z Białorusi w SopocieUchodźcy polityczni z Białorusi w Sopocie FOT: Igor Valiejew, materiały prasowe UM Sopot

Sprowadzonym wcześniej rodzinom władze miasta przygotowały mieszkania komunalne. Miasto zagwarantowało dzieciom miejsca w przedszkolach i szkołach, a rodziny objęło opieką MOPS-u. Od rządu rodziny otrzymują jedynie 1,3 tys. zł miesięcznie na utrzymanie.

Największym problemem jest jednak to, że rodziny przyjechały do Polski i musiały pół roku czekać na otrzymanie statusu uchodźcy i w związku z tym nie mogli legalnie pracować.

- Siedzieli w aresztach, wylecieli z roboty, a polski rząd nie potrafił udzielić im  szybkiej pomocy - mówi prezydent Sopotu Jacek Karnowski. - Ci ludzie mogliby bez trudu znaleźć pracę w Polsce od razu, ale przez pół roku nie mogli się doczekać na przyznanie im odpowiedniego statusu pozwalającego na podjęcie pracy. Jedyne, co może im zaoferować Polska, to praca na czarno. To jest uwłaczające dla tych ludzi.

Jacek Karnowski: Wzywam polski rząd do realnej pomocy Białorusinom

Sopot jest pierwszym miastem w Polsce, które na własną rękę ugościło u siebie uchodźców z Białorusi, ale inne samorządy również chciałby to zrobić. Jeszcze w ub. roku samorządowcy apelowali do rządu o współpracę w pomocy dla Białorusinów. Chęć sprowadzenia do siebie uchodźców wyraziły władze takich miast jak Bydgoszcz, Białystok, Gdańsk, Izabelin, Wieliczka, Wrocław czy Poznań. Ze strony rządu nie było jednak odzewu.

Dlatego 25 marca, w Dniu Niepodległości Białorusi, prezydent Sopotu po raz kolejny zaapelował do rządu o pomoc dla Białorusinów mieszkających w Polsce i przyspieszenie procedur pozwalających im na podjęcie pracy.

- Dzisiaj ten dzień nabiera znaczenia symbolicznego również dla Polaków - władze Białorusi zatrzymały dziennikarza i działacza mniejszości polskiej Andrzeja Poczobuta, a wcześniej także Andżelikę Borys, szefową Związku Polaków na Białorusi - mówi prezydent Sopotu, Jacek Karnowski. - Najwyższy czas, by nasi rodacy na Białorusi, ale także Białorusini walczący o swoją wolność, otrzymali wsparcie polskiego państwa. Na poziomie samorządowym robimy, co w naszej mocy, ale potrzeby są dużo większe. Wzywam polski rząd do realnej pomocy Białorusinom i przyspieszenie procedur. Jednocześnie z całą mocą deklarujemy, że wspólnota samorządowa gotowa jest do włączenia się we wszystkie działania zapewniające realne wsparcie i pomoc prześladowanym - dodaje prezydent Sopotu.

Karnowski: Andżeliko, Andrzeju, czekamy na was w zawsze gościnnym Sopocie 

Władze Sopotu przypominają, że miasto od lat pomaga Białorusinom i Polakom mieszkającym na Białorusi. Co roku na wizyty studyjne do Sopotu przyjeżdżają przedstawiciele Polonii. Koszty pobytu rodaków z Białorusi, łącznie z transportem, pokrywa miasto.

Andżelika Borys, szefowa Związku Polaków na Białorusi w SopocieAndżelika Borys, szefowa Związku Polaków na Białorusi w Sopocie FOT: materiał prasowy

Ponadto od lat do Sopotu przyjeżdżają duże grupy dzieci z polskich rodzin z Białorusi, w ramach akcji "Lato z Polską". Kurort odwiedzają także nauczyciele z polskich szkół, którzy przyjeżdżają na szkolenia do Sopockiego Ośrodka Doskonalenia Nauczycieli.

- Wielokrotnie gościliśmy też działaczy Związku Polaków na Białorusi, uznawanego przez białoruskie władze za organizację nielegalną, w tym panią Andżelikę Borys. Andżeliko, Andrzeju, czekamy na was w zawsze gościnnym Sopocie - dodaje prezydent Karnowski. 

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.