Chciałem, żeby mój film był jak udane przyjęcie z dobrymi znajomymi - opowiadał Piotr Dumała po pokazie swego dzieła na festiwalu filmowym w Gdyni.

Piotr Dumała pokazał w Gdyni film „Fin de Mundo?", trzeci w swoim dorobku obraz nie animowany, ale aktorski. To surrealistyczna opowieść o rodzinie, w której cześć osób jest żywa, a pozostali - choć martwi - nadal są obecni w codziennym życiu. Nagle przez ich dom przetaczają się wydarzenia, które mogą doprowadzić do tytułowego końca świata.

- Wcześniej, przez wiele lat, realizowałem filmy animowane - zwierzał się reżyser na konferencji prasowej po pokazie. - To praca samotna, wręcz samotnicza. Sam musiałem być wszystkim i robić wszystko. Praca przy klasycznych filmach to natomiast realizacja zbiorowa, w której współpracuję z wieloma wspaniałymi osobami. Bez nich nie udałoby się tego zrobić.

Twoja przeglądarka nie ma włączonej obsługi JavaScript

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Pełne korzystanie z serwisu wymaga włączonego w Twojej przeglądarce JavaScript oraz innych technologii służących do mierzenia liczby przeczytanych artykułów.
Możesz włączyć akceptację skryptów w ustawieniach Twojej przeglądarki.
Sprawdź regulamin i politykę prywatności.

Roman Imielski poleca
Czytaj teraz
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem