Co łączy bucik małej dziewczynki z okrętem podwodnym, okręt podwodny z kukiełką w pasiastym drelichu z szopki bożonarodzeniowej, ten drelich z kufajką stoczniowca, a wszystko razem z modelem U-Boota dla hobbysty modelarza? - wystawa STOCZNIA to pasjonująca podróż po gdańskich stoczniach, w których dzieje wpisuje się wielka polityka. Ekspozycja powstała w Europejskim Centrum Solidarności w Gdańsku. Będzie czynna do końca września 2023 roku.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Wystawa STOCZNIA | CZŁOWIEK. PRZEMYSŁ. MIASTO nie dokumentuje historii przemysłu czy innowacji technologicznych. Za przewodnika nie ma też kalendarza. W centrum opowieści jest człowiek. Prezentowane są fakty mniej znane, niekiedy przemilczane, a nawet wstydliwe.

Nasza wystawa dokumentuje ponad 150 lat nie tylko przemysłowej, ale i społecznej, politycznej i kulturowej historii Europy, która skoncentrowała się w stoczniowej części Gdańska – mówi Basil Kerski, dyrektor ECS, członek zespołu kuratorskiego.

Dźwigi, najbardziej charakterystyczny element stoczniowego krajobrazu, stały się elementem popkultury. Na zwiedzających wystawę czeka seria limitowana gadżetów - plecaki, torby, bluzy, koszulki, skarpetki, wszystkie z kultowymi dźwigami,
Dźwigi, najbardziej charakterystyczny element stoczniowego krajobrazu, stały się elementem popkultury. Na zwiedzających wystawę czeka seria limitowana gadżetów - plecaki, torby, bluzy, koszulki, skarpetki, wszystkie z kultowymi dźwigami,  fot. Jacek Klejment / Archiwum ECS

Memento

Co łączy bucik małej dziewczynki z wielkim okrętem podwodnym i stocznią w Gdańsku?
To tragiczna i przejmująca historia z czasów I wojny światowej. 7 maja 1915 roku u wybrzeży Irlandii zatonął potężny i niezwykle nowoczesny brytyjski parowiec transatlantycki „Lusitania". To była największa katastrofa od czasu „Titanica" – śmierć poniosło 1198 pasażerów, ocalały 764 osoby, z 33 płynących na pokładzie niemowląt przeżyło jedynie sześcioro.

Sprawcą tej tragedii morskich był U-20, niemiecki okręt podwodny zbudowany w gdańskiej stoczni. Przed I wojną światową i w jej trakcie w gdańskiej stoczni budowano na potrzeby Cesarskiej Niemieckiej Marynarki Wojennej m.in. krążowniki, kanonierki i właśnie pierwsze okręty podwodne.

Bucik dziewczynki uratowanej z tonącej „Lusitanii" trafił do rąk matki dziecka dzięki Josephowi Parry’emu, członkowi załogi, który ocalił życie ponad 100 osobom. Na wystawie prezentowana jest kopia bucika, zbyt cennego, aby mógł opuścić macierzyste Merseyside Maritime Museum w Liverpoolu. Jest jeszcze jeden obiekt, którego nie można pominąć.

– To perła nad perłami, unikat z 1918 roku, dzieło pioniera animacji Winsora McCaya pod tytułem „The Sinking of the Lusitania" (Zatonięcie Lusitanii), które prezentujemy zwiedzającym dzięki Bibliotece Kongresu Stanów Zjednoczonych – opowiada Anna Maria Mydlarska, na co dzień kierownik Działu Dokumentacji Filmowej ECS, przygotowująca materiały filmowe na wystawę.

Dlaczego w Ameryce powstał film o zatonięciu brytyjskiego statku? Na 1198 ofiar 128 stanowili Amerykanie. Ta tragedia miała skłonić neutralne dotąd USA do zaangażowania się w wojnę z Niemcami po stronie ententy, czyli Wielkiej Brytanii, Francji i Rosji.

A odręczna sygnatura z podeszwy bucika, którą można podejrzeć od spodu, brzmi jak memento: „Nie zapominajmy o Lusitanii, 7 maja 1915" (ang. „Lest We Forget Lusitania 7th May 1915").

Jedno serce

Zmodernizowana w latach 30. i 40. XX wieku stocznia w Gdańsku znów służyła wojnie, włączając załogę w wysiłek zbrojny III Rzeszy.

Gdańsk stał się jedną z pierwszych aren walk podczas największej z wojen – II wojny światowej, a stocznie machinami wojennymi, budującymi na masową skalę U-Booty, głównie siłami robotników przymusowych, jeńców wojennych i więźniów obozów koncentracyjnych – relacjonuje dr Przemysław Ruchlewski, zastępca dyrektora ECS ds. naukowych, konsultant historyczny wystawy.

Nie ma już śladu po obozie mieszkalnym Cholm, przeznaczonym dla 2,4 tys. pracowników przymusowych Stoczni Gdańskiej SA (niem. Danziger Werft AG), zlokalizowanym w dzielnicy Wrzeszcz (niem. Langfuhr) u zbiegu ul. Bolesława Chrobrego (dawna niem. Brösener Weg) i al. gen. Józefa Hallera (dawna niem. Ostseestrasse). Na wystawie prezentowany jest plan tego obozu ze zbiorów Architekturmuseum der Technischen Universität Berlin.

I jeszcze kukiełka w pasiastym drelichu, wykonana przez Ryszarda Włostowskiego, więźnia obozu Stutthof, służąca inscenizacji szopki obozowej „Jedno serce", odgrywanej w podobozie KL Stutthof Stocznia Gdańska (niem. Außenarbeitslager Danziger Werft). Więźniowie byli zakwaterowani na Przeróbce (niem. Troyl). Scenariusz opracował Włodzimierz Głowacki. Spektakl odbył się 25 grudnia 1944 roku.

O bohaterstwie więźniów niemieckiego obozu Stutthof, przymusowo pracujących w stoczni w Gdańsku podczas II wojny światowej, niech świadczy fakt, że ryzykując życie, zdarzało im się stosować tzw. strajk włoski, spowalniać roboty przy budowie U-Bootów.

Kręgosłup miasta

Kres militarnej produkcji w Gdańsku nastał wraz z zakończeniem II wojny światowej. Polska znalazła się w radzieckiej strefie wpływów. Stocznia Gdańska wyrastała na największy zakład przemysłowy Wybrzeża.

Stoczniowcy zwykli mówić: „Stocznia nie zasypia", bo pracowali na trzy zmiany. Często w nadgodzinach. W zamian za dach nad głową, lepszą niż gdzie indziej pensję, zawód, awans społeczny i wczasy – opowiada Agnieszka Bacławska-Kornacka, członkini zespołu kuratorskiego i koordynatorka produkcji.

Oryginalny model bazy rybackiej ''Gryf Pomorski'', ważny element opowieści,
Oryginalny model bazy rybackiej ''Gryf Pomorski'', ważny element opowieści,  fot. Jacek Klejment / Archiwum ECS

W latach 60. Stocznia Gdańska osiągnęła pozycję światowego lidera produkcji baz rybackich. Władza znów wykorzystywała stocznię, propagandowo podkreślając jej znaczenie. W kwietniu 1967 roku nadano zakładowi imię pierwszego komunistycznego przywódcy Związku Radzieckiego (ZSRR) – Włodzimierza Lenina.

W stoczniach powstawało na nowo gdańskie społeczeństwo po II wojnie światowej – nie ma wątpliwości Peter Oliver Loew, historyk i kulturoznawca, autor wielu książek i artykułów o historii Gdańska, Polski i stosunkach polsko-niemieckich. – Stocznie stanowiły przemysłowy i społeczny kręgosłup miasta i regionu. Stanowiły jednak również zagrożenie dla panującego porządku socjalistycznego. Dziesiątki tysięcy ludzi pracujących w stoczniach wymykało się ścisłej kontroli państwa i partii komunistycznej.

Kufajka

O ironio, w stoczni doświadczonej przez nazizm i komunizm miała już wkrótce narodzić się pokojowa rewolucja Solidarności. Pierwszy akord – protest robotniczy w grudniu 1970 roku – to najczarniejsze dni w powojennej historii Wybrzeża. Komunistyczna władza przeciw robotnikom wysłała uzbrojone wojsko i milicję.

Kufajka stoczniowca postrzelonego w Grudniu '70, a na drugim planie bucik dziewczynki uratowanej z pokładu tonącej ''Lusitanii'',
Kufajka stoczniowca postrzelonego w Grudniu '70, a na drugim planie bucik dziewczynki uratowanej z pokładu tonącej ''Lusitanii'',  fot. Michał Mistat / Archiwum ECS

Na wystawie prezentowana jest kufajka nieznanego z nazwiska pracownika Stoczni Gdańskiej im. Lenina. Na lewym ramieniu widoczny jest przestrzał po kuli wystrzelonej 16 grudnia 1970 roku w kierunku protestujących przed siedzibą Komitetu Wojewódzkiego Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej w Gdańsku.

Do wyjścia na ulice pchnęły robotników drastyczne podwyżki cen wielu towarów, zwłaszcza artykułów spożywczych – mówi dr Przemysław Ruchlewski. – Zginęło 45 osób, w Gdańsku – 8. Pogrzeby zabitych odbywały się w nocy, często bez udziału rodzin. Komuniści zacierali prawdę o rewolcie grudniowej, a w następnych latach prześladowali przywódców Grudnia ’70 oraz osoby, które domagały się upamiętnienia tych tragicznych dni.

Dziś rewolta grudniowa bardzo mocno kojarzona jest z Gdańskiem oraz stocznią, gdzie przed Bramą nr 2 z zimną krwią wojsko zastrzeliło dwóch stoczniowców. Ta historia drobiazgowo prezentowana jest na wystawie stałej ECS, a przed stoczniową Bramą miejsce śmierci stoczniowców znaczy pamiątkowa płyta wmurowana w bruk.

U-Boot U-9 dla hobbysty modelarza

Tymczasem niemiecka firma oferuje modelarzom model U-Boota U-9, niegdyś produkowanego w stoczni w Gdańsku. Zespół kuratorski wystawy długo dyskutował o tym, czy zaprezentować ten obiekt.

U-Boot U-9 zapisał się w dziejach jako okręt, który w krótkim czasie zatopił trzy brytyjskie pancerne krążowniki, zginęło wówczas 1443 członków załóg. To wydarzenie było potem wykorzystywane przez niemiecką propagandę, a dowódca U-Boota, Otto Weddigen, został wojennym bohaterem Niemiec – opowiada dr Magdalena Staręga, członkini zespołu kuratorskiego i koordynatorka merytoryczna wystawy. – Do ilustracji tego wydarzenia posługujemy się propagandową pocztówką niemiecką, przyrównującą dokonania okrętu do „zabicia trzech much za jednym zamachem". Podczas I wojny światowej propaganda niemiecka tak bardzo akcentowała ten wątek, że scenę zatopienia rysowały nawet dzieci.

I to właśnie kartę pocztową zestawiono ze współcześnie produkowanym modelem U-Boota, w który może się zaopatrzyć każdy hobbysta modelarz. Intrygujący jest sposób, w jaki producent chciał zadbać o atrakcyjność produktu – akcentując na opakowaniu jego rolę jako narzędzia wojennego zniszczenia, pokazując triumfalny moment zatopienia trzech krążowników, podobnie jak to robiono na starszej o ponad 100 lat pocztówce.

Elementem skłaniającym do wyboru tego właśnie modelu mają być nawet nie jego techniczne parametry, a osiągi bitewne – zauważa dr Magdalena Staręga. – Czy dzisiaj osoby relaksujące się przy składaniu tego modelu myślą o okrucieństwie wojny na morzu i tysiącach jej ofiar? Dlaczego fascynujemy się narzędziami służącymi zagładzie? Nie oceniamy, chcemy jedynie skłonić do namysłu.

Stocznia żyje

Wystawa STOCZNIA jest hołdem dla tysięcy anonimowych ludzi stoczni. A trzeba wiedzieć, że przez wszystkie lata działalności w powojennej Stoczni Gdańskiej pracowało niemal 140 tys. osób. Stocznia zmieniła się, ale żyje – życiem instytucji kultury, artystów, miejsc rozrywki i wypoczynku, nowymi lokatorami budynków mieszkalnych i biurowców. Na północ od ECS nadal działa przemysł stoczniowy. Na wyspie Ostrów pracuje Remontowa Holding, jedna z największych stoczni w Europie. Jedno stanowisko ekspozycyjne poświęciliśmy właśnie Gdańskiej Stoczni Remontowej.

Halina Lewna, która jako traserka przepracowała w Stoczni Gdańskiej 35 lat, podczas otwarcia wystawy STOCZNIA,
Halina Lewna, która jako traserka przepracowała w Stoczni Gdańskiej 35 lat, podczas otwarcia wystawy STOCZNIA,  fot. Michał Mistat / Archiwum ECS

W weekend otwarcia (15–17 lipca 2022) wystawę STOCZNIA obejrzało 1128 osób. W tym gronie była również Halina Lewna. Przyszła na uroczyste otwarcie wystawy w swoim pierwszym stoczniowym kasku na głowie, pamiętającym 1962 rok, gdy trafiła do zakładu jako 14-letnia dziewczyna rozpoczynająca naukę w klasie tylko dla dziewcząt w Zasadniczej Szkole Budowy Okrętów w Gdańsku. W stoczni przepracowała 35 lat. Była traserką, rysowała poszczególne elementy statku w wielkości naturalnej. To ciężka praca, głównie na kolanach. Dziś jest emerytką, mamą pięciu córek, babcią dla 11 wnucząt i prababcią dla 3 prawnuczek. Stocznię Gdańską wspomina z wielkim sentymentem – za rodzinne relacje i wielu wspaniałych ludzi.

Nigdy nie myślałam, że o stoczni powstanie wystawa w muzeum – mówi Halina Lewna. – Polecam każdemu.

Informacje praktyczne

STOCZNIA | CZŁOWIEK. PRZEMYSŁ. MIASTO

embed

Europejskie Centrum Solidarności
Gdańsk, pl. Solidarności 1

OTWARTE
/ maj – wrzesień

poniedziałek – piątek | 10–19
sobota – niedziela | 10–20
/ październik – kwiecień
poniedziałek, środa – piątek | 10–17
sobota – niedziela | 10–18
wtorek – dzień techniczny | wystawa nieczynna

BILETY
/ kasy ECS
/ online: https://bilety.ecs.gda.pl/

AUDIOPRZEWODNIK
/ w cenie biletu

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej