Wsiadać i jechać - w dobie nowoczesnych, prawie autonomicznych pojazdów wydaje się nam, że wakacyjna podróż to prawie to samo, co samochodowa wycieczka za miasto. Krajowe Centrum Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego przestrzega, że jest zdecydowanie inaczej.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Jeszcze nieco ponad 30 lat temu zupełnie normalną czynnością było kilkudniowe przygotowywanie samochodu do dłuższej wakacyjnej podróży. Wizyty u mechanika, kompletowanie zapasowych żarówek i opon, przygotowywanie prowiantu i termosów. Ustalanie u znajomych adresów zaprzyjaźnionych mechaników. Postęp technologiczny w zakresie konstrukcji pojazdów, infrastruktury drogowej, komunikacji i usług związanych z transportem kołowym sprawiły, że dziś kilkaset, a nawet tysiące kilometrów pokonujemy bez żadnych przygotowań.

Podróż urlopowa rządzi się jednak innymi prawami, dlatego – tak jak przed laty – warto się do niej solidnie przygotować.

Tak jak niegdyś zaczynamy od dokładnej diagnozy kondycji naszego samochodu. To konieczne nie tylko w przypadku podróży po Europie, ale także znacznie bliższych wojaży. Sprawne auto to przecież jeden z podstawowych elementów udanego wypoczynku.

Weryfikujemy, co i kiedy robiliśmy. Sprawdzamy stan oleju – nawet dziś trzeba to robić! Tym bardziej że współczesne silniki miewają na niego niezły apetyt. Sprawdzamy stan pasków, diagnozujemy zawieszenie i kondycję opon. Nie tylko stan bieżnika, ale także ciśnienie w oponach, bąble i spękania. Oglądamy wydech, kontrolujemy grubość klocków, stan płynu hamulcowego i cieczy chłodzącej. Sprawdzamy kondycję wycieraczek i świateł. Przed wyjazdem warto sprawdzić też akumulator. Jeżeli za chwilę się skończy, warto go wymienić, niż potem kupować – drożej, np. za granicą.

Zlecając sprawdzenie warsztatowi, warto uczestniczyć w przeglądzie. W przypadku wykonywania go w serwisie, nie zaszkodzi poprosić o harmonogram wykonanych czynności.

Kiedy wiemy, że z samochodem wszystko jest OK, czas na papierologię. Przypomnijmy sobie daty ważności przeglądu i ubezpieczenia. W przypadku wyjazdów za granicę sprawdźmy, czy nasze standardowe ubezpieczenie obejmuje takie eskapady. Pamiętajmy, że polskie OC jest ważne na terenie Unii Europejskiej. Poza granicami Unii obowiązuje nas zielona karta. Dobra wiadomość – jest ona często dostępna gratis. Wyjeżdżając na urlop, warto sprawdzić i wykupić polisę assistance. W razie przyszłych przykrych niespodzianek może to nam drastycznie obniżyć koszty i kłopoty związane z awarią samochodu. Nie zapominajmy, że to ciągle tylko maszyna.

Kiedy dokonamy przeglądu dokumentów, czas na obowiązkowe wyposażenie pojazdu. Także to konieczne w innych krajach. Rzeczą (nie) do końca oczywistą jest ważność legalizacji gaśnicy, której sprawdzenie jest ulubioną czynnością nie tylko polskich policjantów. Kolejnym (nie)oczywistym punktem jest diagnoza kondycji koła zapasowego, sprawdzenie, czy jest ewentualnie zestaw naprawczy, klucze, podnośnik. Przy okazji odszukajmy też trójkąt. Zobaczmy, czy mamy czystą szmatkę do przecierania szyb, okulary przeciwsłoneczne i apteczkę, którą zawsze warto mieć i na bieżąco uzupełniać. Zwłaszcza w kontekście przygotowań do dalszych podróży. Niektórzy zalecają zabrać dodatkowo linkę holowniczą. Inni nie chcą zapeszać.

Przygotowanie samochodu to także aktualizacja nawigacji oraz opracowanie sobie z mapą alternatywnych tras podróży. Z Warszawy do Trójmiasta nad morze zupełnie spokojnie da się pojechać inaczej niż trudną do zniesienia i rozkopaną „siódemką” czy autostradą. Przy okazji można też coś zwiedzić.

Czas na przygotowanie siebie, czyli przypomnienie sobie przepisów – zwłaszcza zmian, jakie weszły ostatnio w życie w Polsce, a w przypadku podróży zagranicznych dokładne poznanie obowiązujących tam przepisów, limitów i list obowiązkowego wyposażenia oraz pozyskanie wiedzy o miejscowych obyczajach.

Bardzo istotna w podróżach zagranicznych jest sprawa opłat i winiet.

Dotyczy to zarówno kosztów, jak i miejsc, w których obowiązują. Nie chodzi tylko o opłaty parkingowe czy autostradowe, ale także nalepki umożliwiające wjazd do określonych obszarów miast. Tak jest np. w Niemczech, gdzie obowiązują ekologiczne winiety. Tutaj szczególnie czujni powinni być właściciele leciwych diesli.

Jazda z dziećmi, czworonogami czy zabranie w drogę rowerów to kolejne wymagające uwagi zagadnienia, takie jak umieszczenie w przepisowy sposób w aucie czworonoga. Pies w samochodzie powinien podróżować w specjalnie dla niego skonstruowanych pasach. Pod ręką powinna być miska, a na pokładzie osłony ograniczające dopływ do środka słońca. Musimy pamiętać o tym, by maksymalnie co dwie godziny robić przerwę, dać psu pić, coś do jedzenia i dać mu się wybiegać. Przewóz rowerów wiąże się ze zmniejszeniem prędkości, stosowaniem atestowanych i dopuszczonych bagażników czy regularnej kontroli mocowań. Dzieci to oczywiście foteliki. I na koniec rzecz bardzo istotna i przy okazji (nie)oczywista – zapinanie pasów. Pamiętajmy, że pasy zapinamy na wszystkich siedzeniach. W aucie osobowym, vanie, a także – co jest ciągle prawie zupełnie nierespektowane – w wyposażonym weń autobusie.

Pasy należy też zapinać prawidłowo. Jak wynika z badań Krajowego Centrum Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego, realizowanych podczas kampanii społecznej „Mistrzowie w pasach”, tylko około 30 proc. polskich kierowców wie, jak to robić. Warto przypomnieć, że pas nie może być skręcony. Nie wolno go też zapinać na torbę lub torebkę. Pas przechodzący przez znajdujący się w kieszeni portfel lub telefon komórkowy potrafi zabić. Z czego – znowu – mało kto zdaje sobie sprawę.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem