Kawalkady moto-mikołajów, przejeżdżające przez polskie miasta. Poszukiwanie w butach mikołajowych prezentów. Rozpoczęliśmy przygotowania do świąt. Także na drogach. Na których warto teraz szczególnie uważać.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Co roku policjanci i media przestrzegają, aby w przedświątecznym zgiełku nie tracić głowy nie tylko przy kasie marketu, ale także na drodze. Wielu kierowców uważa, że policjanci i specjaliści od ruchu drogowego wykorzystują okres przedświąteczny, by po raz kolejny dyscyplinować kierowców. Bo przecież – co może się stać. Nic bardziej mylnego. Jak wynika z badań psychologów, przebywanie w zatłoczonych sklepach i robienie w nich zakupów to czynnik, który wzbudza poczucie zagrożenia. Dopada nas ono często, jeszcze zanim dojedziemy do placówki handlowej. W ten sposób organizm produkuje więcej hormonu stresu. Stajemy się bardziej agresywni i podatni na nieoczekiwane zachowania. Także na drodze.

Świąteczne zakupy powodują także rozkojarzenie – jesteśmy skupieni na liście zakupów i prezentów, a nie na drodze.

- Kolejna sprawa to pośpiech. Na zdrowy rozum, trudno wyobrazić sobie pośpiech do marketu. To czynność, którą z pozoru powinno wykonywać się na luzie i po pracy. Z doświadczenia współpracujących z nami policjantów wynika, że jest dokładnie odwrotnie – mówi Jacek Zalewski – prezes Krajowego Centrum Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego. - „Śpieszę się na zakupy”, używane jest zaś przez kierowców w tym samym kontekście jak „Śpieszę się do szpitala.”

Czy jest na to lekarstwo? Oczywiście. Zakupy planujmy wcześniej. Weźmy wolne z pracy i zróbmy je najlepiej w środku tygodnia, w godzinach porannych lub południowych. Unikajmy wycieczek po zakupy w korkach.

- Jest jeszcze jedna kwestia. W porównaniu z pośpiechem kierujących znacznie bardziej marginalna, jednak sprawiająca, że co roku w policyjnych statystykach pojawiają się kolejne wypadki, często ze skutkiem śmiertelnym – mówi Jacek Zalewski, prezes Krajowego Centrum Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego. - To zakupowe zdarzenia z udziałem pieszych. Także na nich działa tak zwany stres zakupowy, który powoduje przebieganie przez jezdnię, wtargnięcia na czerwonym świetle, a także – w najbardziej drastycznych przypadkach, przeprawianie się do marketu w miejscach niedozwolonych.

Zapadające szybko ciemności, gwałtowność takich reakcji oraz fakt, że większość z nich nie posiada odblasków, sprawia, że zarówno pieszy, jak i kierowca nie mają w takich sytuacjach szans na uniknięcie zdarzenia. A przecież przedświąteczne przygotowania powinny być rodzinnym świętem i przyjemnością, a nie preludium do tragedii.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej na ten temat
Komentarze
Zaloguj się
Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem